Powstaje, kiedy królowe ściągają korony i zakładają ordynarne kapelutki. W razie wątpliwości - ten blog piszą DWIE osoby: Regina i Jolanta.
Blog > Komentarze do wpisu

*Historia bez puenty*

 

Historię dnia mego męczącego należy rozpocząć w pociągu, którym jechałam do Krakowa. Fakt, że był spóźniony, zupełnie mnie nie wzruszył – gdyby był na czas, wtedy pewnie byłabym zaskoczona. Gorsza sprawa, że przyjechał fullzapełniony (w kwestii miejsc siedzących), więc nie pozostało mi nic innego, jak stanąć w dobrze wszystkim znanym wąskim korytarzyku. Mój najwierniejszy z wiernych przyjaciel pech chciał, że ulokowałam się obok przedziału zarezerwowanego dla kobiet w ciąży oraz matek z dziećmi do lat czterech. I właśnie w owym przedziale jechało dziecko do lat czterech, a nawet (jak na moje niewprawne oko) do lat… półtora. No i ten Bolek i Lolek, a konkretniej to Lolek bez Bolka w zminiaturyzowanej wersji, postanowił wejść ze mną w interakcję przez szybę. Oraz wołać do mnie: Ma-ma! MA-MA! MAA-MAAAAAA! Stukając swoimi tłustymi łapkami w okno do taktu. Podgłośniłam muzę w uszach na maksa, aż mi się zwoje mózgowe zaczęły prostować od decybeli i udawałam, że nie słyszę jak mi małolat matkuje. Słyszałam. Nie pomagały tłumaczenia babci (bo z Lolkiem widziana była głównie babcia), żem nie ja jego matką jest. Kiedy aktualnie nie krzyczał, to świdrował mnie przenikliwie swoimi wielkimi niebieskimi oczami. Po plecach przechodziły mi regularne ciarki zwłaszcza, że przypomniałam sobie, co mądrość ludowa głosi. A mądrość ludowa głosi, że jak się dziecko zapatrzy na młodą pannę, to… Lepiej żeby się jednak nie zapatrzyło. Teraz mam traumę.

Do Krakowa koleją wybrałam się na targi pracy. Nic nie utargowałam, ale przynajmniej spotkałam się z Pablo* i przetestowałam moją silną wolę. A wolę, proszę zauważyć, mam tak silną, że zwykle robi ze mną, co chce. Dziś jednak zaliczyłam małe zwycięstwo – choć Pablo polił jak smok, nie uległam. Poza tym posiedzieliśmy trochę na ławce oraz wpadliśmy na kolejny genialny plan. Ale na razie ci-cho-sza, żeby nie zapeszyć. WIZUALIZACJA.

Powrotu nie mam sił opisywać. Też jechałam pociągiem, więc proszę uprzejmie, można mi współczuć w komentarzach. Podziękuję jutro, bo teraz idę spać.

 

Regina czy jakoś tak

 

*Tym, którym umknęło lub zapomnieli: Pablo to mój wieloletni Amigo oraz towarzysz katarskiej niedoli.

 

 

czwartek, 31 marca 2011, kapelutki

Polecane wpisy

  • *Nuda*

    Przeczytałam ostatni post, a potem spojrzałam na datę publikacji. Uśmiechnęłam się.  Po urlopie niewiele się zmieniło. Sytuacja z wypowiedzeniem powtórzyła

  • *32*

    Nie wiem, naprawdę nie wiem, kiedy stałam się starszą panią po trzydziestce, zaczynającą dzień od słabej kawy i mocno alkoholowych pomadek wiśniowych.

  • *Dziś prawdziwych blogerów już nie ma*

    Od pewnego czasu intensywnie myślę nad tym, dlaczego nie ma już  we mnie tyle miłości do blogowania, do Kapelutków, do wywracania swojego wnętrza na l

  • Majówka cz. 3

    Część trzecia i ostatnia. Trzy dni bez wpisu na blox. Normalnie mam wyrzuty sumienia. Już wczoraj chciałem coś skrobnąć ,ale nie miałem zbytniej weny. Żona mnie

  • Auć

    Jest godzina 11.35. Siedzę w pociągu w stanie upojenia alkoholowego. Upojenia z dnia wczorajszego, żeby nie było, że piję od rana. To znaczy zasadniczo dzisiejs

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
PustaMiska - akcja charytatywna


Hej, jesteśmy na Facebooku:

Jolanta z Chudowa

BBC Radio
Fajnie mówią "Agnijeska Ratłanska"

*UWAGA! ACHTUNG! ATTENTION!*
Jakby co, piszta tu:
kapelutki[maupa]gazeta.pl