Powstaje, kiedy królowe ściągają korony i zakładają ordynarne kapelutki. W razie wątpliwości - ten blog piszą DWIE osoby: Regina i Jolanta.
Blog > Komentarze do wpisu

*Zmiany, zmiany, zmiany*

Okazuje się, że pomimo usilnych starań, aby unicestwić Kapelutki, w czerwcu wciąż miałyśmy całe dwie czytelniczki. Asia i Taja - pozdrawiamy Was serdecznie :) Co więcej! Przybył nam jeden fan na fejsbuku. To nie dzieje się naprawdę ;)

Z tej strony Regina. Uprzejmie donoszę, że żyję.

Jak wiecie lub nie wiecie, w lutym tego roku z dnia na dzień przeniosłam się do Miasta Królów i Królowych. Na rodzinnej Prowincji zawaliło się wszystko, co mogło się zawalić. Straciłam zatrudnienie. Skończyło się love story. W piątek dostałam pracę w jednej z bardziej prestiżowych instytucji w Polsce. Szok i niedowierzanie. W poniedziałek bladym świtem spakowałam plecak na plecy, przez jedno ramię przewiesiłam podróbę Prady (nabytą podczas tej podróży), przez drugie ramię torbę z laptopem i pojechałam. Prosto z pociągu poszłam do nowej roboty. Pamiętam, że wieczorem rozbuczałam się nad talerzem pierogów u przyjaciół, u których waletowałam. Ze zmęczenia. Ze stresu. I koszmarnego bólu głowy, który promieniował na całe ciało. To był pierwszy z wielu kryzysów, które przeszłam przez ostatnie pół roku, nim spełniłam swoje życiowe marzenie i spektakularnie rzuciłam pracę. Teraz jeszcze tylko muszę zrobić tatuaż i zapisać się do banku dawców szpiku ;)

Były dwa zasadnicze minusy - odpowiedzialność finansowa, która mnie stresowała oraz zbyt intensywny kontakt z klientem, który mnie wkurwiał. Pieniądze i ludzie - dwie sfery, z którymi zawodowo nigdy nie chciałam mieć do czynienia. Oczywiście były też dwa zasadnicze plusy. Do pracy miałam 10 minut pieszo i napraaaaawdę dobrze płacili. Nowa praca z kolei ma dwa zasadnicze plusy i jeden równoważący je zasadniczy minus. Nadal mam 10 minut pieszo (przeniosłam się po prostu na drugą stronę ulicy) i będę robić naprawdę fajne rzeczy, niestety aby przetrwać muszę rzucić palenie i jedzenie i nauczyć się żyć energią słoneczną, gdyż pensja starczy mi zaledwie na opłacenie mieszkania i rachunków. Oczywiście, ktoś mógłby powiedzieć, że przecież nie muszę mieszkać w Śródmieściu, sama, wciśnięta w kąt 34-metrowej kawalerki, w pięknej kamienicy z widokiem na... inną piękną kamienicę. Tylko, że ja lubię moje mieszkanie. Jest na tyle przestronne, że śmiało można by urządzić disco party. Ma też dwa duże okna, które sięgają mi prawie do kolan, a za oknami lipy. I  jest tak cicho... No, chyba że sąsiedzi z góry akurat się kłócą, to wtedy nie jest ;) Może znajdę dodatkową pracę? Może wygram w totka? Może bogato wyjdę z mąż? Nie wiem. Jak prawdziwa Scarlett O'Hara - pomyślę o tym jutro. Tymczasem urlop, domowe pielesze, kawa na tarasie i maliny prosto z krzaka, wcześniej prawdopodobnie obsikane przez naszego psa, ale co tam. Chwilo trwaj. Chwilo jesteś piękna...

 

 

 

niedziela, 24 lipca 2016, kapelutki

Polecane wpisy

  • *Nuda*

    Przeczytałam ostatni post, a potem spojrzałam na datę publikacji. Uśmiechnęłam się.  Po urlopie niewiele się zmieniło. Sytuacja z wypowiedzeniem powtórzyła

  • *32*

    Nie wiem, naprawdę nie wiem, kiedy stałam się starszą panią po trzydziestce, zaczynającą dzień od słabej kawy i mocno alkoholowych pomadek wiśniowych.

  • *Dziś prawdziwych blogerów już nie ma*

    Od pewnego czasu intensywnie myślę nad tym, dlaczego nie ma już  we mnie tyle miłości do blogowania, do Kapelutków, do wywracania swojego wnętrza na l

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2016/07/25 09:38:43
Fajnie, że żyjesz ;]
-
2016/07/25 09:43:51
I nawzajem! :)
-
2016/07/25 23:08:49
Ja też zaglądam co jakiś czas! Wypraszam sobie! :)
-
Gość: Kinga, *.studio-it.pl
2016/08/02 06:44:24
nareszcie! Już się bałam, że to koniec.
PustaMiska - akcja charytatywna


Hej, jesteśmy na Facebooku:

Jolanta z Chudowa

BBC Radio
Fajnie mówią "Agnijeska Ratłanska"

*UWAGA! ACHTUNG! ATTENTION!*
Jakby co, piszta tu:
kapelutki[maupa]gazeta.pl