Powstaje, kiedy królowe ściągają korony i zakładają ordynarne kapelutki. W razie wątpliwości - ten blog piszą DWIE osoby: Regina i Jolanta.
Blog > Komentarze do wpisu

*A praca nas wykończy*

Nigdy nie myślałam, że moja kariera nabierze takiego tempa. W ciągu miesiąca rzuciłam pracę, dostałam pracę, dostałam propozycję nowej starej pracy i odrzuciłam propozycję. Na gruncie zawodowym czuję się kobietą spełnioną. Jestem gotowa, aby przejść na emeryturę.

Moja obecna robota jest naprawdę całkiem fajna. Gdy przyszłam pierwszego dnia, przywitała mnie szefowa działu i zaprowadziła na me gabinety. Na drzwiach wisiała już tabliczka z moim nazwiskiem i stanowiskiem - bardzo mile uczucie, nie powiem. Dodatkowo okazało się, że mam pokój większy od mojego mieszkania - śmiało można grać w siatkówkę. Pierwszy tydzień był oczywiście kryzysowy. Moja tendencja do przesady i dramatyzowania dała się we znaki nie tylko mnie samej, ale też kilku przyjaciołom, w tym Halszce. Oczywiście biadoliłam, że nie podołam, że nie dam rady, że jedyne o czym marzę, to zwinąć się w kłębek pod kołdrą i udawać, że nie istnieję. Jednak czas leczy frustrację. Gdy okazało się, że w drodze do pracy wcale nie trzeba wypalać czterech fajek z rzędu, a po powrocie do domu wpadać w stan przedzawołowy zrozumiałam, że postąpiłam słusznie, porzucając prestiż i pieniądze na rzecz prestiżu i biedy. Stanęłam w oknie z widokiem na 5th avenue, wciągnęłam do płuc solidną dawkę spalin i poczułam ulgę. I wtedy los ze mnie zadrwił.

Znacie to  powiedzenie? Chcesz rozbawić Pana Boga, opowiedz mu o swoich planach? Niespełna tydzień wcześniej, w przypływie gorzkich żali, wybełkotałam w stronę niebios: "Ech, gdyby tylko zadzwonili z Instytucji Bardzo Kulturalnej, to dziś rzucam wszystko, wracam na Prowincję i mam w nosie wielkomiejskie życie!" - i zadzwonili. Przez chwilę nawet się wahałam. A raczej kombinowałam, jak upiec dwie sroki na jednym ogniu. Nie dało się, więc odmówiłam. I chyba poczułam lekką satysfakcję.

Jak widzicie, praca zdominowała nasze życie. Jola szuka równowagi pomiędzy pracą a życiem. Ja chyba ją właśnie odnalazłam. Halszka robi wszystko, żeby pracy nie znaleźć, a gdy chcą ją zatrudnić, to szuka wymówek i idzie na dzienne studia ;) Tylko Wenus siedzi i pielęgnuje latorośl i czasem z przerażeniem myśli o wszystkich tych zaległościach, które będzie musiała nadrobić po powrocie z urlopu wychowawczego...

 

Re

 

 

poniedziałek, 05 września 2016, kapelutki
Tagi: życie praca

Polecane wpisy

  • *Nuda*

    Przeczytałam ostatni post, a potem spojrzałam na datę publikacji. Uśmiechnęłam się.  Po urlopie niewiele się zmieniło. Sytuacja z wypowiedzeniem powtórzyła

  • *W telegraficznym skrócie*

    I taaaaak. Witajcie! Ktoś w ogóle zauważył, że mnie (prawie) nie było? Nie? No wieeeeeeeecie? Obiecałam sobie, że nie będzie postu na kapelutkach, przeciwnie

  • *Nić nie boli tak jak szycie*

    Od jakiegoś czasu szyję. Szyję po nocach. Tnę, zszywam, pruję, znowu zszywam, mierzę, zakładam, ściągam, pruję, zszywam. Niczym wierna Antylopa. Tyle, że to ja

  • Sałatka życiowa

    Tym razem o mnie. Wczoraj zabiegany dzień. Wizyta na oddziale laryngologii, by poprawili źle wystawione skierowanie dla Wiertki. Potem przeskok w głąb miasta by

  • Raport pracowniczy

    Chodzę do pracy, choć jest to jak trwanie w związku z kimś, kto ma cię głęboko gdzieś, ale kredyt hipoteczny, czy przekonania religijne nie pozwalają na wyprowa

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
PustaMiska - akcja charytatywna


Hej, jesteśmy na Facebooku:

Jolanta z Chudowa

BBC Radio
Fajnie mówią "Agnijeska Ratłanska"

*UWAGA! ACHTUNG! ATTENTION!*
Jakby co, piszta tu:
kapelutki[maupa]gazeta.pl