Powstaje, kiedy królowe ściągają korony i zakładają ordynarne kapelutki. W razie wątpliwości - ten blog piszą DWIE osoby: Regina i Jolanta.
środa, 25 stycznia 2017

Od pewnego czasu intensywnie myślę nad tym, dlaczego nie ma już  we mnie tyle miłości do blogowania, do Kapelutków, do wywracania swojego wnętrza na lewą stronę i tak dalej. Początkowo myślałam, że stało się tak, bo się zmieniłam (dorosłam?), potem - że w moim życiu nic ciekawego się nie dzieje, więc nie ma o czym pisać. Ale ostatnio zupełnie znienacka mnie olśniło. Dziś nie ma już prawdziwej blogosfery.

Gdy zaczynałyśmy z Jolą blogować, a było to zimą 1996 roku ;), sieć nie była jeszcze tak zasyfiona i zepsuta jak dziś. W internecie,na forach i blogach spotykali się prawie wyłącznie zwyczajni, którzy byli zwyczajnie ciekawi, jak wygląda życie innych zwyczajnych. Ludzie pisali o swoich przeżyciach, uczuciach, przygodach i niepowodzeniach. Kapelutki głównie o niepowodzeniach i czarnej dupie rzeczywistości ;) Blogerzy i czytelnicy lubili się, tworzyli społeczność. Nie było tyle hejtu. Nikomu nie chciało się tracić energii na hejt. Po prostu nigdy więcej nie wracało się na stronę, która nie przypadła do gustu. Miało się więcej czasu na życie w realu.

Mam wrażenie, że dziś ludzie nie opowiadają już historii tylko kształtują swój wizerunek. Szafiarstwo, włosomaniactwo, wnętrzarstwo i słowo klucz: "stylizacja" - to kwintesencja współczesnej blogosfery. I oczywiście każdy jest ekspertem. A za każdym ekspertem stoi wierne grono fanów-dupowłazów, którzy za jedno słowo krytyki (nie mylić z hejtem) gotowi byliby odgryźć głowę. Każdy bloger, który ma więcej niż 26 fanów na FB dostaje z miejsca propozycję pisania tekstów - o dupę rozbić - sponsorowanych. Nawet te zgrabne i nienachalne powodują u mnie refluks. My u zarania dałybyśmy się zabić, żeby nie uchylić rąbka kapelutka, dziś każdy epatuje idealnie upudrowaną fizys (żeby tylko).

Każdy szanujący się bloger ma własną domenę. Strony z rozszerzeniem bloxa, blogspota czy innego wordpressa to przecież obciach. Fioletowy szablon? Żenada...

 

Regina
we współpracy z Producentem Maści na Ból Dupy

 

 

 

czwartek, 12 stycznia 2017

Według analiz naszego psychofana Lumberjacka, rok 2016 był zdecydowanie najsłabszy, jeśli chodzi o częstotliwość postów na Kapelutkach. "Bo kiedy jeszcze w 2015 roku pojawiał się przynajmniej jeden wpis w każdym miesiącu, tak w 2016 roku zaowocowały tylko trzy miesiące." Poczułam ukłucie w głębi mej czarnej duszy. Czy to możliwe, że było aż tak źle? Moja niezależna ekspertyza była szybka. Możliwe.

Na swoje usprawiedliwienie dodam, że dużo się u mnie działo w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy. Poprzedni wpis zaczęłam słowami:

"W ciągu miesiąca rzuciłam pracę, dostałam pracę, dostałam propozycję nowej starej pracy i odrzuciłam propozycję."

Życie szybko dopisało jeszcze jedno zdanie: "Ponownie dostałam propozycje nowej starej pracy i przyjęłam propozycję." Zgadza się, moi mili, wróciłam na nowe stare śmieci do Instytucji Bardzo Kulturalnej. Lepiej być grubą rybą w małym jeziorku niż płotką w oceanie, nieprawdaż? Łudzę się, że tym razem nie zostanę wydymana.

Tak, słuszna konkluzja - w roku 2016 dwa razy spektakularnie rzuciłam pracę! Czego chcieć więcej? Moja zawodowa próżność została zaspokojona 150%. Najbardziej bolesne było  rozstanie z "Kawiarenką", zwaną również "Chatką kopulatką", to jest moim mieszkaniem. Ale brakło czasu na sentymenty. 30 listopada byłam jeszcze w starej nowej pracy, a 1 grudnia już w nowej starej pracy. Warto zauważyć, że po drodze zaliczyłam jeszcze przeogromnego, największego w mojej karierze kaca-giganta, który skończył się wyrzyganiem żołądka wraz z dwunastnicą i śledzioną.

Minusem ostatniej w 2016 roku (i mam nadzieję, że w ogóle w ciągu kolejnych 5 lat) zmiany pracy jest fakt, że wróciłam na Prowincję i straciłam luksus mieszkania w pojedynkę. Na razie po okresie, kiedy po opłaceniu rachunków zostawało mi na życie 350 zł (z czego 400 zł wydawałam na fajki), postanowiłam nie szukać nowych zobowiązań w celu odkucia się i odbicia od finansowego dna. Później zobaczymy. Może pójdę w "kredo" i dołączę do elitarnego grona ludzi zadłużonych w banku na najbliższych 300 lat. Will see. 

Tymczasem moim noworocznym postanowieniem jest stare dobre: wrzucać więcej wpisów na Kapelutki! Amen.

 

Regina F.

 

 

Zakładki:
* Kapelutki - BLOG ROKU 2011 *
100 rzeczy TO DO BEFORE DEATH and DISHONOR
AAA W RAZIE POTRZEBY KONTAKTU
Introduction, czyli...
Jolanta czytuje:
Kapelutki wspólnym okiem zaglądają:
Regina podgląda:
PustaMiska - akcja charytatywna


Hej, jesteśmy na Facebooku:

Jolanta z Chudowa

BBC Radio
Fajnie mówią "Agnijeska Ratłanska"

*UWAGA! ACHTUNG! ATTENTION!*
Jakby co, piszta tu:
kapelutki[maupa]gazeta.pl