Powstaje, kiedy królowe ściągają korony i zakładają ordynarne kapelutki. W razie wątpliwości - ten blog piszą DWIE osoby: Regina i Jolanta.
środa, 31 marca 2010

 

Regina: głupie kapelutki, nic nie piszą:(

Halszka: no, daj spokój, przestaje je czytać. i wchodze na ich strone tylko dlatego, ze przez nia wchodze na inne blogi

 

:)

Widać po statystykach, że nie tylko Halszka przestała nas czytać. Żeby przełamać zmowę milczenia taką tu anegdotkę opiszę, co mi się właśnie zupełnie niespodziewanie przypomniała. Rzecz zdarzyła się oczywiście dobrych parę lat temu w naszej szkole. Pewien Kolega zwany Panem B. chciał udowodnić Pewnemu Innemu Koledze jego ignorancję, gdyż ten drugi nie wiedział, co następuje po słowach "Cóż tam panie w polityce?" A przeciez każdy głupi to wie! Pan B. podchodzi więc do Halszki, bo przecież ona jest głupia;) i mówi: "Cóż tam panie w polityce?". Na co Halszka ze skrzywioną w grymasie niepewności twarzą odpowiada: "Japończyki trzymają się mocno?"

Heh, ale się ubawiłam tym wspomnieniem:)

 

Re

 

środa, 24 marca 2010

 

Tutejsze jedzenie zabija mnie powoli a systematycznie. Już pomijam fakt, że kilogramy skoczyły w górę pomimo systematycznej integracji z siłownią. Ale fatalne samopoczucie mojego układu pokarmowego nie może pozostać niezauważone.

Karmią nas słabo, nie ma co owijać. Tłusto, słodko, słono, pikantnie, monotonnie aż do bólu. Na myśl o naleśnikach, kopytkach i plackach ziemniaczanych dostaję ślinotoku. Że już o pierogach autorstwa mojej mamy nie wspomnę. Jeśli kiedykolwiek zostanę mamą, to tylko po to żeby robić takie właśnie zajebiste pierogi. Do tego po prostu trzeba być mamą. Inaczej się rozklejają.

 

Regina "Ja Lubię Miętę" Falangi

 

wtorek, 23 marca 2010

 

Żyje, żyję.

Ale co to za życie, chciałoby się rzec. Zaobserwowałam znaczny spadek formy. A wydawało się, że już niżej moja forma upaść nie może. A tu proszę. Jednak może. Chyba dopadło mnie wiosenne przesilenie. W głowie mi tak pika, jakby ktoś mi prądem traktował kresomózgowie. Gałki oczne mi spuchły przez co tępo patrzę na świat. A świat działa negatywnie na mój układ nerwowy. I moja dusza jest bardziej czarna niż zwykle.

ZUuuoooOOOO!

 

Re

czwartek, 18 marca 2010

They said "No". Przypomniała mi się scena Gladiatora, jak Maximus i Quintus czekają przed bitwą z Germanami na powrót posłańca i on wraca, tyle, że bez głowy. Maximus patrzy wtedy na galopującego w ich kierunku konia, na którym siedzi przywiązana do zwierza postać bez łeba i mówi: "They said No" a chwilę potem rozkazuje swoim żołnierzom rozpętać piekło i właśnie to mi się wczoraj przytrafiło. Mój imejl wrócił bez łeba z odpowiedzią, której oczywiście mogłam się spodziewać, ale ją odrzucałam. No tam piekła nie rozpętałam, bo po co? Wpadłam tylko do szatana na herbatkę przywitać się z Bjork.

No trudno no. Nie wiedzą co tracą. :))))

Teraz mamy nowy cel na oku, nie dziewczyny?  I nie jest to Lublin. :)

 

JUHU!

jol.

czwartek, 11 marca 2010

 

H: Co robisz?

R: Wykąpałam się. Pomalowałam paznokcie. Teraz czytam o Kartezjuszu.

H: Trudno o bardziej udany wieczór.

 

 

wtorek, 09 marca 2010

Mój kominek oczywiście:

 

Dzisiaj dałam mu popalić, ale chyba wreszcie mnie pokarało za to, że zawsze uważałam harcerstwo za nie mającą nic wspólnego z żadną szczytną ideą przykrywkę dla ledwo opierzonych dzieciaków, co by mogły z błogosławieństwem rodziców jeździć do lasu ażeby pić piwo, palić fajki i rozmawiać o cyckach, albowiem nawet przy użyciu:

1. zapałek,

2. gazet,

3. suchego drewna,

4. podpałki do kominka

5. oraz benzyny

ogień mój się nie chciał rozpalić i nie szumiały mi knieje. Tj rozpalił się, ale jak otwierałam otwór to się fajczyło jak szalone i w pięć minut ostawały się ino popioły, a jak zamykałam otwór to się dusiło i w pięć minut nie było już ognia.

Noo, ale za to gazetę umiem spalić przednio. Cóż, lata praktyki :))

 

JOL.

poniedziałek, 08 marca 2010

co jest takiego w makaronie, że niezaleznie od tego jak bardzo nie jesteś głodna i jak bardzo chcesz zostawić te drugie pół garnka na jutro rano, południe, popołunie, wieczór czy w ogóle na później i tak zawsze zjesz wszystko?

(pytanie to nie od czapy zadane jest czasownikiem o płci żeńskiej, bowiem odpowiedzi prawdopodobnie udzielić może jedynie makaronowa specjalistka Wenus Botticelliego)

właśnie makaronowa wróżka zamieniła mnie w paczkę makaronu z sosem, albowiem nie wierzę, żeby w moim wnętrzu znalazło się jeszcze miejsce na cokolwiek innego. co oni, dragi dodają do tych makaronów? przecież tego się nie da przestać jeść!

oha, zanim eksploduję muszę jeszcze złożyć wyjaśnienie milionom Czytelników spragnionym moich błyskotliwych komentarzy na Kapelutkach oraz naszym blogowym towarzyszom rozczarownym moją komentarzową nieobecnością na ich blogach.

otóż - NIE MOGĘ DODAWAĆ KOMENTARZY!

mój adres IP w tych XVII - wiecznych murach jest w magiczny sposób zablokowany i nawet po zalogowaniu się komentarzy mi nie przepuszcza. I co zrobić? Oczywiście, że próbowałam dodać komentarz z pracy :)) ale tam też niestety komentowanie blogowe i forumowe jest wyłączone.

Toteż kiedy komentarz będzie mi się cisł na palce, będę musiała wykorzystywać Pana M. (do pisania komentarzy wykorzystywać! o czym Wy myślicie?!) Albo, jest jeszcze jedna opcja. Jak widzicie moge dodawać wpisy. Możecie zatem wysłać swoje hasła do blogów na kapelutki (maupa) gazeta.pl i kiedy komentarz będzie mi się cisł na palce, zwyczajnie zaloguję się na blog i dodam wpis. Ktoś chętny?

 

 

ps. nudne oscary były w tym roku, nie?

 

JOL.

piątek, 05 marca 2010

 

W sumie to nie chce mi się nic, pisać zwłaszcza. Zwłaszcza w najszerszym znaczeniu tego słowa. Tak tylko wam chciałam pokazać, jak wygląda WielBłąd, czyli wielki błąd. Ortograficzny.

 

 

Przecież każde dziecko wie, że pisze się

إذهب

 

No a skoro WielBłąd, to jeszcze wielbłąd. A nawet trzy.

 

Re


wtorek, 02 marca 2010

Nosz w piszczel kopany! Też dzisiaj dostałam życzenia urodzinowe, smsem:) Chyba, nie muszę dodawać, że urodzin dziś ani wczoraj ani jutro nie mam, nie miałam i mieć nie zamierzam.

Ale miło, że ktoś o mnie pamięta. Choć mógłby wysłać placek, albo tiramisu smażone na cukrze...

JOL.

Zakładki:
* Kapelutki - BLOG ROKU 2011 *
100 rzeczy TO DO BEFORE DEATH and DISHONOR
AAA W RAZIE POTRZEBY KONTAKTU
Introduction, czyli...
Jolanta czytuje:
Kapelutki wspólnym okiem zaglądają:
Regina podgląda:
PustaMiska - akcja charytatywna


Hej, jesteśmy na Facebooku:

Jolanta z Chudowa

BBC Radio
Fajnie mówią "Agnijeska Ratłanska"

*UWAGA! ACHTUNG! ATTENTION!*
Jakby co, piszta tu:
kapelutki[maupa]gazeta.pl