Powstaje, kiedy królowe ściągają korony i zakładają ordynarne kapelutki. W razie wątpliwości - ten blog piszą DWIE osoby: Regina i Jolanta.
środa, 29 kwietnia 2009

 
Rodzice się mnie wyrzekli :(( Ino-licencjusz niczym parias :((
 
 
Buuu...
 
JOL. 
08:01, kapelutki , WAPPM
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 kwietnia 2009

 

...dużo zdrowia.

Pod wpływem krótkiej rozmowy z Jolą wpadłam w stresogennego doła związanego z NIE-pisaniem mojej pracy magisterskiej. Gdyby nie fakt, że jutro muszę wstać  o 6.15 na teniska, wskoczyłabym w tej chwili w wir kompulsywnego sprzątania kuchni, łazienki i przedpokoju. A tak muszę iść spać. I nie zasnąć.

Ale najpierw muszę się NAPIĆ.

Wasze zdrowie! - Regi

 

 

23:38, kapelutki , WAPPM
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 26 kwietnia 2009

 

30 przeczytanych książek (z czego niektóre siedem razy) - 6 miesięcy z życia

20 przeczytanych artykułow - 2 miesiące z życia i 100 zł zostawione w kserze

100 pooglądanych fotografii - ból oczu i 100 zł zostawione w kiosku

4 strony pracy magisterskiej - bezcenne

 

pretendująca do mgr JOL. 

 

 

 

 

19:02, kapelutki , WAPPM
Link Dodaj komentarz »

 

...WAPPM.

 

JOL. 

ps. fuj! nawet nazwa tej czynności brzmi okropnie.  

12:25, kapelutki , WAPPM
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 kwietnia 2009

 

Wczoraj ja i Jolanta opuściłyśmy Nasze Piękne Miasto. Jola ruszyła podbijać stolycę, ja ruszyłam na Lublyn. Jola pojechała w celach naukowo-pracowniczych, a ja w celach wieczorowo-panieńskich. No i nas nie ma w związku z tym. Szczegóły będą. Kiedyś. Albo nie. Nie wiem. Idę się zrobić na bóstwo. Albo ubóstwo. 

Bądźcie grzeczni - Regina

 

 

 

 

 

wtorek, 21 kwietnia 2009

Wyrwane z wieczornego gadania o bzdetach. O tym, jak poważna rozmowa o ludzkich sprawach przeradza się w oczywistą konkulzję higieniczną.

Regina: To straszne jeździć na wózku i nie móc samemu chodzić. Lepiej chyba nie mieć słuchu.

Jola: Ze wszystkich niepełnosprawności wolałabym nie mieć powonienia.

Regina i Halszka: (kiwają potakująco głowami)

Jola: Patrz, nie czujesz ludzi w tramwaju, jedzenie ci nie smakuje, więc nie jesz...

Halszka: Ale nie czujesz też, kiedy śmierdzisz...

Jola: Racja. I nie czuję, kiedy mój facet śmierdzi...Ale w sumie można nad tym panować...

Jola, Regina, Halszka: (z odkrywczą radością przedszkolaków) ... Trzeba się regularnie myć !

Regina: (z odkrywczym smutkiem studenta) No ... i jeszcze pilnować, żeby twój facet się regularnie mył...

 

JOL. 

 

 

 

niedziela, 19 kwietnia 2009

 

Z listu od Czytelnika

Musimy przyznać, że ostatnio bardzo ujął nas komentarz naszego Drogiego Czytelnika Zioma R. o problemie literkowym, pojawiającym się w trakcie dodawania komentarzy do naszych wpisów, wyrażonym w przepięknych słowach:

"Szlag by te jebane literki trafił maluśkie takie,że nie idzie ich odczytać...

i krzywe!..."  

 

:)))

 

Drogi Ziomie R.

Ponieważ bardziej niż na na ochronie przez robotami spamującymi, zależy nam na naszych Czytelnikach i nie chcemy, żeby nabawili się problemów ze wzrokiem albo nerwicy, w trakcie komentowania wpisów, postanowiłyśmy (jednogłośnie) usunąć funkcję wpisywania literek, przynajmniej na czas jakiś...

Prezentujemy więc zupełnie nowy, odświeżony, łatwy i bezpieczny w użyciu, otwarty na komentarze blog Kapelutki.blox.pl!

KAPELUTKI. NOWA JAKOŚĆ KOMENTOWANIA

Sprawdź nas! 

 

:))

 

JOL. 

piątek, 17 kwietnia 2009

 

 

Za miesiąc moja przyjaciółka z czasów kiedy jeszcze obie nosiłyśmy rozmiar S, wychodzi za mąż. Na długo zanim zostałam zaproszona na ślub wraz z przyjęciem weselnym oraz poprzedzającym wszystko wieczorem panieńskim (na kawalerski zresztą też dostałam zaproszeniem, pod warunkiem że zatańczę - never!), miałam dopracowaną wizję sukienki, fryzury, torebki, butów, makijażu, paznokci oraz biżuterii. Aktualnie mam także wizję zrzucenia dziesięciu kilogramów. Ambitny plan.

Nie mam za to wizji, co będę robiła za kilka miesięcy. Chociaż bardzo mnie korci, żeby rzucić wszystko, wyjechać do Andaluzji, zatrudnić się w jakiejś hacjendzie, jako pomoc domowa/stajenna/pracownik winnicy tudzież kombajn do zbierania kur po wioskach. Nieważne. Ważne, żeby zmienić swoje życie i na nowo odnaleźć pasję. Bo moją ostatnią pasję zabiły studia. I teraz nie mam. 

Kiedyś myślalam, że szczytem moich marzeń będzie praca w wielkiej firmie, w wielkim mieście, za wielką kasę. Dziś najchętniej przeniosłabym się na wieś, albo do jakiegoś małego miasteczka i zajęłabym się uprawą ziemniaków albo sadownictwem. Tylko wymagania co do kasy się nie zmienily;)

Czasami okropnie się boję. Boję się, że nie znajdę pracy. Albo że znajdę taką, która mnie zabije. Boję się, że nie spotkam Miłości-Mojego-Życia (jakiejś nowej). I że będę nieszczęśliwa - jeszcze bardziej. Boję się, że moi rodzice umrą. Boję się, że umrę przed nimi (co byłoby większym dramatem dla nich niż dla mnie - w końcu nie bez powodu założyłam wraz z Panem Dziwnym elitarny Klub Samobójców). Boję się wielu rzeczy.

I nie jestem odważna.

 

Regina

 

 

poniedziałek, 13 kwietnia 2009



Wczoraj wieczorem wysłałam Halszce smsa o treści:

Od dwóch dni nie biorę moich tabletek na życie i już jestem zmęczona, wkurwiona i chcę się zabić.

 

Na co Halszka opowiedziała przytaczając mi naszą poggawędkę z dnia 10 kwietnia br.:

Halszka: Co to za Święta bez „Pasji" w TV?

Regina: Nie wiem, co to za Święta, ale mi się podobają. Jak dotąd. I nawet nic mnie nie denerwuje. I popatrz - używam cenzuralnych słów.

Halszka: Poczekajmy do niedzieli:)

 

I teraz Halszka ma się za Wielką Wizjonerkę. Ciekawe, co na to Wielki Wizjoner?

 

Pewnie nie zapytacie, dlaczego znów jestem nieszczęśliwa. Nie szkodzi. I tak Wam powiem.

Mama powiedziała mi, że jestem gruba, a tata nie pozwolił mi oglądać „Tańca z Gwiazdami" (a raczej programu, w którym znani tancerze tańczą z zupełnie nieznanymi ludźmi). Mało? Obejrzałam wczoraj dwa smutne filmy, w tym jeden z wątkiem samobójczym, więc mi się udzieliło. Mało? Kot mi nasikał na dywan. Mało? Przypaliłam żelazkiem swoją nową kanapę. Mało? Nawet nie zaczęłam pisać pracy magisterskiej. Mało? Zerwałam definitywnie z Miłością-Mojego-Życia. Mało? Mama powiedziała mi, że jestem gruba:(

 

Regina

niedziela, 12 kwietnia 2009

Na specjalne życzenie Pana M.: "bóbr, który zna 1000 bitów" :).

To a propos tego, że łazilismy dzisiaj z Panem M. brzegiem rzeki i oglądaliśmy drzewa powalone przez bobry. Skąd te bobry mają tyle siły i cierpliwości, żeby takimi małymi zębami kosić takie wielkie drzewa? Muszą miec niezły uścisk szczęki. Że też Amerykanie nie nakręcili jeszcze trillera "Szczęki bobra"...:/

jol.

 

Niniejszym ogłaszam rozpoczęcie Wielkiej Akcji Pisania Prac Magisterskich (WAPPM). Kto jeszcze nie zaczął ma teraz szansę wykończyc swojego Worda codziennymi wpisami kolejnych stron magisterki. Ja osobiście za punkt honoru postanowiłam napisać pracę w okresie od 15 kwietnia do 3 czerwca, ponieważ wtedy właśnie w roku 1979 Roland Barthes napisał "Światło obrazu", i pomyślałam, że skoro on mógł w tak krótkim czasie napisac tak wiekopomne dzieło, to i ja mogę swoje dziełko w tym czasie spłodzić, a co! A jak nie to niech mnie piekło pochłonie!...

...był to kolejny odcinek z serii "Żałosne próby dopingowania się do robienia czegoś, na co student 5 roku najmniej ma ochotę". Odcinek pod tytułem: "Tonący publicznej deklaracji się chwyta".

 JOL

12:58, kapelutki , WAPPM
Link Dodaj komentarz »
sobota, 11 kwietnia 2009

Nawieksze Joli zmartwienie w te Świeta - jak tanio i niedrogo dostać sie do Stolycy 25 kwietnia bieżącego roku i nie  zginąć tudzież nie zaginąć ani nie zrobić sobie i nie dać sobie zrobić innego kuku (pomimo złożenia aplikacji na członka Klubu Samobójców)???

JOL.



W życiu rodzinnym jestem dyktatorem. Przynajmniej staram się być. Zwłaszcza jeśli chodzi o Święta. I tak wydałam uroczyste rozporządzenie, że skoro nie będziemy gościć mojej koleżanki po fachu (dobrze, że nie po fochu;)) Królowej Brytyjskiej, to nasza rezydencja nie musi być wypucowana na błysk (sama nie wierzę, w to co mówię/piszę), że ja bynajmniej nie zamierzam sobie swych królewskich rąk urobić aż po łokcie tudzież wypruć swych królewskich flaków, tym bardziej że na wyczyszczony przeze mnie w mozole (słodkie brzemię) chodnik, Brat już zdążył wleźć brudnymi buciorami i teraz jest (jakby to powiedział Kamil) cały upierdolony. Chodnik rzecz jasna, nie Brat.

Druga część rozporządzenia dotyczyła pieczenia. Placków w te Święta będzie 2. Słownie: DWA, a nie dwanaście. NIE dwanaście na Boga! Specjalnie powiedziałam, że dwa bo wiedziałam, że i tak zrobią cztery. Ale nie przewidziały Damy Dworu, że Królowa złamie jedno ze swych sławnych przykazań - „po szóste w Święta nie udzielać się w kuchni" i sama, tymi ręcami weźmie się za pieczenie, nie tylko sernika, który to ponoć jej „wychodzi najlepiej". I tak mamy obecnie wspomniany sernik, a także makowiec oraz piernik. Co razem czyni trzy placki. (Życie rodzinne to sztuka kompromisu.) W ramach kampanii promującej nonkonformizm, nie będzie mazurka ani baby.

Ale jeśli myślisz, Drogi Czytelniku, że wygrałam z tymi  rozporządzeniami, to niestety się mylisz. Niestety dla mnie. Zaraz wygonią(!) mnie z koszykiem do święcenia. Z koszykiem dodam, który musiałam najpierw sama przygotować i wtedy (wiem to!) upieką jeszcze dwa placki, zrobią trzy sałatki i posprzątają wszystko raz jeszcze, co oznacza że ośmielą się mnie poprawiać! Mnie - królową sprzątania! Hańba! I będę musiała udawać, że nic nie zauważam, bo inaczej wyjdzie, jak mała jest moja władza i że w rzeczywistości wszyscy mają mnie głęboko w poważaniu.

 

Ave! Regina

 

Ps. Jola, żyjesz?

 

A oto i mój koszyk. Piękny, prawda?

 

 

 

piątek, 10 kwietnia 2009

 

 

GGadamy sobie w najlepsze z Halszką, bo co to za Święta bez dzielenia się ze sobą wrażeniami z domu/kościoła/supermarketu/itd. Jesteśmy akurat na etapie kiedy to marudzę, że nienawidzę wariacji na temat Męki Pańskiej (a wczoraj takiej jednej widzem byłam). Aż tu nagle Halszka:

"btw. jest 15, godzina Miłosierdzia Bożego, a my oddajemy pokłon szatanowi, w Wielki Piątek".

Ano. I zaraz mnie olśniło, że to dziś mój drugi pokłon oddany szatanowi. Pierwszy był zaraz rano. Obubudziłam się i jeszcze dobrze oczu nie otworzyłam, a już wyciągnęłam palec spod kołdry bynajmniej nie po to, żeby uczynić znak krzyża, ale po to by włączyć komputer:)

Szatan działa!:)

 

Regina

 

 


11 lat czekałam na ten dzień. Pierwszy raz w życiu po spotkaniu z tobą nie mam depresji. Pierwszy raz w życiu nie żałuję, że z tobą nie jestem. Pierwszy raz w życiu cieszę się, że z tobą nie jestem. To najlepszy prezent jaki dostałam w te Święta. To najlepszy prezent jaki kiedykolwiek dostałam. Nie licząc Oscara. To przełom w naszej relacji. To koniec naszej relacji. To koniec moich kompleksów. To początek reszty mojego życia. Bez ciebie.

 

Już nie-twoja Regina

 

 

 
1 , 2
Zakładki:
* Kapelutki - BLOG ROKU 2011 *
100 rzeczy TO DO BEFORE DEATH and DISHONOR
AAA W RAZIE POTRZEBY KONTAKTU
Introduction, czyli...
Jolanta czytuje:
Kapelutki wspólnym okiem zaglądają:
Regina podgląda:
PustaMiska - akcja charytatywna


Hej, jesteśmy na Facebooku:

Jolanta z Chudowa

BBC Radio
Fajnie mówią "Agnijeska Ratłanska"

*UWAGA! ACHTUNG! ATTENTION!*
Jakby co, piszta tu:
kapelutki[maupa]gazeta.pl