Powstaje, kiedy królowe ściągają korony i zakładają ordynarne kapelutki. W razie wątpliwości - ten blog piszą DWIE osoby: Regina i Jolanta.
niedziela, 26 maja 2013

<<Nie mów do mnie "pani matko", a jak już mówisz do mnie "pani matko", to nie mów "pani matko" tylko "pani matko">>. To w temacie dnia matki :) Wszystkiego najlepszego:)

A co do poprzedniego (poniższego) wpisu Re i fragmentu o nas (nie, nie czytamy tylko fragmentów o nas) :) to chciałam potwierdzić, że faktycznie nam lekko odbiło. Właściwie to mi odbiło mocniej niż mojemu mężowi, ale trudno się dziwić - w końcu jestem panią matką.

Odbiło to znaczy, że Mlekołak (zwany także Kozłem) wyzwala we mnie nieujawnione wcześniej pokłady radości. Kiedy on się uśmiecha, to ja - czy jest mi do śmiechu czy nie - zaczynam śmiać się jak nigdy wcześniej czyli wydając z siebie wyraźne "ha ha ha"... i robię to szczerze! Poza tym zapamiętale go wącham (zapach niemowlaka jest jak narkotyk...), noszę go w chuście (choć nie planowałam tego) i walczę ze sobą, żeby nie brać go na noc ze sobą do łóżka (na razie nie biorę) . Ale kurde, on jest taki uroczy, że ciężko się powstrzymać przed popadnięciem w szaleństwo na jego punkcie. Odbiło mi. Ale może to minie jak zacznie terroryzować mnie w sklepie przed półką ze słodyczami. Na razie nie mogę powiedzieć o nim złego słowa. Jest po prostu przesłodki. Jak mięsny jeż.

 

JOL. 

 

 

14:55, kapelutki
Link Komentarze (1) »
sobota, 25 maja 2013

 

Są takie soboty, kiedy tryskam energią i potrafiłabym sama zaorać hektar pola. Są też takie, kiedy nawet oddychanie mnie męczy i po każdej wykonanej czynności muszę się na chwilę położyć. Tak właśnie jest dziś.

Szczotkowanie zębów. Przerwa. Przygotowanie śniadania. Przerwa. Zjedzenie śniadania. Przerwa. Mamy 12.45 a ja dopiero piję poranną kawę.

Korci mnie, żeby upiec ciasto z rabarbarem, ale wciąż mierzę siły na zamiary.

W dodatku jestem przeziębiona i wylazło mi zimno. Nie śmiej się dziadku, jak to się mówi - nie dalej, jak wczoraj śmiałam się z Pani Bebe (mamy mojej przyjaciółki Es), że najwyraźniej było całowanie na wietrze i dzisiaj mam za swoje.

Osłabiona odporność i pląsanie w negliżu podczas deszczu zrobiły swoje. A ja po prostu chciałam być przez chwilę szalona i spontaniczna. 

W czwartek widziałam się z Państwem M. i stwierdzam, że im odbiło :) Jest to jednocześnie pocieszające i przerażające :) Wciąż nie oswoiłam się z myślą, że nam się rodzina powiększyła, ale powiem wam, że wygląda to dobrze. A oni wyglądają na obrzydliwe dorosłych i obrzydliwie szczęśliwych.  

 

Re

 

piątek, 10 maja 2013

Mój Mały Pan M. oficjalnie zmienia pseudonim na Mlekołak.  Tyle, ile on potrafi wypić, to chyba nawet Mietek Żul by nie przerobił...

kapelutki.blox.pl

 

JOL. 

środa, 08 maja 2013

 

Powrót do pracy po urlopie bywa bolesny. Zwłaszcza, gdy całą noc się nie spało trwając w postanowieniu, że dziś właśnie złoży się szefowi ustne wypowiedzenie. Z miejsca. Od progu. 

Zamiast szefa do biura wpadł jednak szerszeń. Też na SZy.

Był wielki i buczący i przerażony. Zupełnie jak ja. Zachowywaliśmy się dokładnie tak samo. Ja się miotałam przy drzwiach, on przy oknie. Postanowiłam w końcu wziąć szklankę i talerz i go złapać - by potem zwrócić mu wolność. Jednakże bałam się zbliżyć. Gdy pomyślałam, że może by tak schować ahinsę do szuflady i go po prostu zabić go sandałem - było za późno... Zdążyłam go pokochać i nadać mu imię.

Bezradna wyszłam na papierosa. Gdy wróciłam... w biurze nic nie brzęczało... Gustawa już nie było :(

 

Re

 

Ps. Skąd ja to znam...

 

Autor: ZUCH

 

wtorek, 07 maja 2013

 

 

Wyjeżdżając na majówkę do Sopotu byłyśmy z Halszką pełne obaw, gdyż zewsząd prognozowano, że jeśli urlop to tylko na południu Polski, a nad morze to co najwyżej po to, żeby pooglądać sobie przez okno, jak pada. Pogoda spłatała wszystkim figla i na południu podobno były gradobicia i ulewy tysiąclecia, a na wybrzeżu... cóż... było pięknie :)

Dużo by pisać i opowiadać, a ja ostatnio jakoś nie jestem w nastroju, więc poniżej prezentuję tylko krótką fotorelację i kilka zdań opisu.

Zapraszam.

Aktywny wypoczynek zaczęłyśmy już w dniu przyjazdu, czyli 1 maja wczesnym popołudniem po długiej i męczącej podróży TLK, którą jednak należy zbyć milczeniem - dla dobra wszystkich. 

Punkt pierwszy wycieczki: PIWO NA PLAŻY :)

Następnie spacer spacerniakiem do molo...

I stała atrakcja, czyli Monciak...

W Gdańsku także postawiłyśmy na tendencyjne miejsca ;)

Tam także odnalazłam swoje królestwo :)

Oraz zostałam pokonana przez tartiflette! Pierwszy raz w życiu nie udało mi się wepchnąć w siebie jedzenia do końca! :)

Piwo na Piwnej to już tradycja :)

W tak zwanym międzyczasie poznałyśmy życie sopockiej bohemy...

Oraz Leona, który jest nieodłącznym jego elementem :)

Zwiedzanie Gdyni zaczęłyśmy od Orłowa, a potem spacerkiem wzdłuż morza podziwiając klify dotarłyśmy do centrum.

Gdzie na przystani przywitał nas imponujący Dar Pomorza...

I rozbawił rozbrajający Bar Pomorza :)

Poza tym spotkałyśmy najprawdziwszego Pirata ;) A nawet jeśli nie był najprawdziwszy, to wyglądał bardzo profesjonalnie :)

I wreszcie - last but not least - zobaczyłyśmy, jak odpływa do Helsinek COSTA PACIFICA! Zdążyłyśmy rzutem na taśmę, po tym jak Halszka zmusiła nas do 30-sto minutowego biegu do portu położonego w pizdu daleko :) Tym samym odpływ tego olbrzymiego wycieczkowca stał się dla nas kultowym wydarzeniem, które będziemy opowiadać wnukom Wenus. Albo wnukom Jolanty, bo to ona jak na razie ma największe szanse, żeby zostać babcią :)

Co tu dużo gadać - fajnie było :)

 

Re

 

środa, 01 maja 2013

 

 

Własnie udało mi się wyjąć synkowi gigantyczną kozę z nosa i nie wyssać mu przy tym nic innego. Wiem, że to dziwna wiadomość, ale wierzę, że są wśród Was tacy, którzy ją docenią...

 

jol.

Zakładki:
* Kapelutki - BLOG ROKU 2011 *
100 rzeczy TO DO BEFORE DEATH and DISHONOR
AAA W RAZIE POTRZEBY KONTAKTU
Introduction, czyli...
Jolanta czytuje:
Kapelutki wspólnym okiem zaglądają:
Regina podgląda:
PustaMiska - akcja charytatywna


Hej, jesteśmy na Facebooku:

Jolanta z Chudowa

BBC Radio
Fajnie mówią "Agnijeska Ratłanska"

*UWAGA! ACHTUNG! ATTENTION!*
Jakby co, piszta tu:
kapelutki[maupa]gazeta.pl