Powstaje, kiedy królowe ściągają korony i zakładają ordynarne kapelutki. W razie wątpliwości - ten blog piszą DWIE osoby: Regina i Jolanta.
wtorek, 15 maja 2018

Z czego to?

Jestem w fazie totalnego zagubienia. Zastanawiam się, czy to przedwczesny okres przejściowy, czy może jakiś nieopisany dotąd przypadek innej kobiecej przypadłości. Czuję się, jakbym żyła za szybą. Nie jestem w stanie podjąć żadnej decyzji. Nie potrafię się skoncentrować. Nie mogę zebrać myśli. Kiedy piszę, a niestety jestem zmuszona pisać, to zanim w głowie ułożę całą frazę, zapominam od czego miałam zacząć. W pracy wyrabiam sto procent normy – tyle że minus sto procent. Po prostu nie wiem, co mam robić. To znaczy niby wiem, ilość zadań mnie wręcz przytłacza, ale nie wiem JAK i przede wszystkim OD CZEGO ZACZĄĆ? Obijam się o biurko, drzwi i różne urządzenia biurowe. Przez dziurawe ręce przelatują mi przedmioty, często szklane. Zapominam o jedzeniu i piciu. Ogólnie zapominam. Dziś na przykład zostawiłam na biurku księgowej pęczek rzodkiewki. Nie tylko nie pamiętałam, że zostawiłam – nie pamiętałam również, kiedy zostawiłam. W ogóle zapomniałam o istnieniu rzodkiewki. A po powrocie do domu prawie spaliłam patelnię, bo – uwaga – zapomniałam, że miałam zamiar podgrzać sobie obiad. Co się dzieje? Czy jest na sali lekarz?

Czy tak już będzie? Czy do końca życia będę czuła się jak-nie-ja? Najpierw ciało przestało współpracować – patrzę w lustro i zamiast siebie widzę brzydką starą babę…

I – nie wiem pewnie – lecz może wąsatą
Sę-symonistkę i nie idealną
Z czego to?

A teraz i umysł odmawia mi posłuszeństwa? O co kaman? Drogie Bravo…


Regina
na skraju załamania nerwowego

 

poniedziałek, 07 maja 2018

Ja jeszcze w temacie blogowania i internetu. Jako i zona karmiaca meza i syna intensywnie przegladam strony, blogi z przepisami, poradami kuchennymi itd. Robie tak od lat tak robie. I uderza mnie to, ze obecnie pod takimi artykulami o szparagach, gotowaniu bobu czy smazeniu dorsza na porządku dziennym znajduje komentarze spelniajace definicje tzw. internetowego hejtu. I nie, ze hejt w stosunku do dorsza czy bobu (to bym mogla zrozumiec, nie wszyscy lubią ryby a po bobie sie puszcza baki, wiadomo), ale zwykle ordynarne obrazanie autora przepisu czy artykułu z poradą. No rece opadaja. Byc moze przepis nie jest do konca udany, ale od tego sa przepisy, zeby je po swojemu poprawiać, modyfikowac a nie wyzywac autora od idiotow bo zupa wyszla za slona, albo dlatego, ze ktos inaczej jest nauczony robienia kopytek... Nie ogarniam tego.

 Z ciekawosci przeczytałam pierwszy z brzegu artykuł dotyczacy pogody, bo mysle sobie: "Coz moze byc bardziej neutralnego od pogody? Moze jednak gotowanie to delikatna kwestia, ktora potrafi ludzi wzburzac, dzielić i prowokować do agresji i mordow, ale pogoda? Pogoda nie moze dzielic." I co? I sie, kurła, myliłam. Moze. Nawet pod tekstem o chmurach, sloncu i wietrze znalazłam sporo negatywnych komentarzy ad personam, ze sie autor nie zna, ze glupi, pewnie z tej czy innej parti a najpewniej to złodziej, narkoman i onanista. Nie rozumiem, nie czaje, nie ogarniam. Skad tyle jadu i przede wszystkim - po co? Wszyscy sie mylimy, jedni wiedza to, inni tamto, jeden zna sie na tym, drugi na czymś innym, a internet mial byc miejscem do dzielenia sie wiedza, umiejetnosciami i doswiadczeniami, zeby wszystkim zylo sie latwiej. Widocznie sa ludzie, ktorym zyje sie latwiej tylko wtedy, gdy obraza nieznajomego czlowieka, zupelnie, jakby sami byli nieomylni, idealni i wszystkowiedzacy. Odbiera to chec nawet do gotowania bobu :(

Jol.

12:29, kapelutki
Link Komentarze (10) »
piątek, 04 maja 2018

Tak, jak napisała Jolanta – zastój na blogasku i nasze ciche dni, tygodnie i lata to nie kwestia braku miłości do Kapelutków. W moim przypadku jest to raczej brak miłości do pisania. W pracy ciągle coś piszę. A jeśli nie piszę, to robię korektę. A jeśli nie robię korekty, to robię awanturę. Po robocie zwyczajne nie mam ochoty włączać komputera. Zresztą, o czym mogłabym wam opowiadać? U mnie nudy, jak nie wiem. Nic spektakularnego się nie dzieje. Choć nie, zaraz. W kwietniu padłam ofiarą cyberprzestępstwa. Ktoś włamał się na mojego Messengera oraz na skrzynkę pocztową i wyłudził od Wielkiego Brata kilka tysięcy. Oczywiście zadarł z niewłaściwą osobą i wszystko dobrze się skończyło, ale gdyby nie szereg znajomości i nieoceniona pomoc Pana M. nie byłoby tak różowo. Tak-że-ten-tego – bądźcie czujni. To może przytrafić się każdemu.

Z rzeczy superciekawych – jakiś czas temu zarejestrowałam się w banku dawców szpiku. Spełniłam tym samym jedno założenie z dawno zapomnianej listy „100 rzeczy to do before death and dishonor”, która u mnie póki co ogranicza się do 31 rzeczy.

***

Kliknęłam właśnie w link do jednego z pierwszych wpisów: „INTRODUCTION – czyli, kto zacz?”, który został opublikowany milion lat świetlnych temu, a w którym napisałyśmy kilka słów o sobie. Jola, jako powód, dla którego postanowiła publicznie wylewać żale, podała: „Nagły i burzliwy koniec wieloletniego związku, który miał w planach doprowadzić do pięknego wesela, narodzin dwójki uroczych dzieci, wybudowania pasywnego domu na wzgórzu pachnącego kawą i cynamonem i spokojnej emerytury na ławeczce w lesie nad jeziorem.” I co? Związek udało się odbudować, na pięknym weselu zdarliśmy nogi i gardła, a drugi potomek w drodze. Jola – idziesz jak burza! :) A u mnie wszystko zostało po staremu: „Wrodzona skłonność do podejmowania błędnych decyzji, co prowadzi do wiecznego niezadowolenia z siebie. Nienawiść do świata i ludzi. Głupota własna i cudza.” Constans.

I jeszcze cytat z pierwszego wpisu: „Dzięki dla twórcy tego szablonu, kimkolwiek jest. Piękny, podoba nam się. Dzięki temu, że jest w najmodniejszym kolorze sezonu (zima 2008) możemy przebojowo zacząć wylewać swoje żale na klawiaturę a nie po cichu niszczyć i zużywać kolejne ołówki i długopisy, bo przecież mogą się przydać dzieciom w szkołach.” Historia zatoczyła koło – znów najmodniejszym kolorem sezonu jest lawendowy :)

Re

Zakładki:
* Kapelutki - BLOG ROKU 2011 *
100 rzeczy TO DO BEFORE DEATH and DISHONOR
AAA W RAZIE POTRZEBY KONTAKTU
Introduction, czyli...
Jolanta czytuje:
Kapelutki wspólnym okiem zaglądają:
Regina podgląda:
PustaMiska - akcja charytatywna


Hej, jesteśmy na Facebooku:

Jolanta z Chudowa

BBC Radio
Fajnie mówią "Agnijeska Ratłanska"

*UWAGA! ACHTUNG! ATTENTION!*
Jakby co, piszta tu:
kapelutki[maupa]gazeta.pl