Powstaje, kiedy królowe ściągają korony i zakładają ordynarne kapelutki. W razie wątpliwości - ten blog piszą DWIE osoby: Regina i Jolanta.
piątek, 26 lipca 2013

 

Dawno dawno temu Jolanta opublikowała 100 (a w rzeczywistości 70) rzeczy/marzeń/celów, które chciałaby zrobić/zrealizować/osiągnąć nim (używając poetyckiego sformułowania) odwali kitę. Co więcej - zaczęła je wcielać w życie!

Pełną listę 100 rzeczy Jolanty znajdziecie TU 

Zainspirowana taką postawą postanowiłam zredagować własną listę. Niestety potwierdziły się moje obawy - jestem nudna, nie mam marzeń, nie mam planów, nie mam aspiracji, nie mam pomysłu na siebie i swoją przyszłość. Udało mi się wydobyć z czeluści mej czarne duszy jeno 22 punkty - w dodatku niezbyt kreatywne. Niestety nie mogę przystąpić do ich realizacji, gdyż ciągle mam wakat na 78 pozycjach... A ja jestem poukładana i nie potrafię rozpocząć kolejnej czynności zanim nie skończę pierwej zaczętej. Mam obawę, że nadrzędnym celem mojego życie stanie się konstruowanie listy marzeń zamiast ich realizacja :( Umrę stara, smutna i nieciekawa wciśnięta w kąt ciemnego pokoju. Chyba domyślacie się, że takie perspektywy mnie nie zadowalają. Dlatego też zwracam się do was z prośbą o pomoc. POMOŻECIE? 

Może są jakieś szalone rzeczy, które zawsze chcieliście zrobić, ale nie mieliście odwagi i chcielibyście, żeby zrealizowała je za was Regina? :) Albo być może, któraś z moich propozycji przypadła wam do gustu i chcielibyście zrealizować ją wraz ze mną? :) Piszcie! (Od razu nadmieniam, że niebezpieczny romans odpada, bo już go akurat przeżyłam ;) ale za to zapotrzebowanie na stanowisko męża zarówno dla mnie jak i dla Halszki jest nadal aktualne ;))

Poniżej publikuję moją niepełną listę 100 rzeczy - kolejność przypadkowa

1. Nauczyć się piec pączki

2. Zapuścić włosy do pasa

3. Przeżyć niebezpieczny romans

4. Wyjść za mąż

5. Znaleźć męża Halszce ;)

6. Zrobić doktorat

7. Nauczyć się bardzo dobrze arabskiego

8. Pojechać ponownie do Kataru

9. Odwiedzić wszystkie kraje arabskie

10. Zrobić sobie sesję zdjęciową o lekkim zabarwieniu erotycznym

11. Otworzyć knajpę

12. Otworzyć mini winnicę na zadupiu

13. Mieć swoje rancho

14. Nauczyć się asertywności

15. Odwiedzić moich znajomych w Malezji, Indonezji, Korei Południowej, Chinach, Sudanie, Kanadzie, Kamerunie, USA i gdzie tam jeszcze mieszkają

16. Pojechać w podróż po wszystkich stanach USA

17. Zrobić sobie tatuaż

18. Zdobyć obuwniczą trójcę świętą – Louboutiny, McQueeny i Blahniki

19. Zorganizować 10-lecie matury

20. Nauczyć się hindi, pojechać do Indii

21. Polecieć balonem

22. Napisać powieść

 

Jak widzicie, niektóre plany z Jolantą mamy wspólne. Na przykład otworzenia knajpy. Szukałyśmy już kiedyś nawet sponsora na blogu, ale nikt się do tej pory nie odezwał. Może korzystając z okazji wkleję tamto ogłoszenie, które do dziś widnieje w zakładce

KONTAKT:

"Jeśli chcesz sfinansować naszą kapelutkową knajpę z kawą, ciasteczkami, sałatkami i piwem z browaru Fortuna, napisz na kapelutki@gazeta.pl a w tytule mejla wpisz „O SZCZĘŚLIWY DNIU!” i ustaw wysoki priorytet listu."

Jeśli chcesz... :) 

 

Re

niedziela, 14 lipca 2013

 

Halo, hej, cześć, czołem!

Postanowiłam napisać z uwagi na to, że kopę lat, głodno, chłodno, tęskno oraz w obawie przed zrujnowaniem misternie budowanego interfejsu Kapelutków ;) poprzez zamieszczenia przez administrację platformy Blox.pl reklamy w związku z brakiem aktywności przez miesiąc (sic!)

Niestety nie mam dla was dobrych wieści. Nic się nie dzieje. Ostatnio sen spędza mi z powiek jedynie niezdrowe zainteresowanie (zwłaszcza osób związanych ze środowiskiem katolickim) sesją Agnieszki Radwańskiej. Bo wydaje mi się, że rozebranie się dla ESPN nie jest kwestią promowania erotyzmu tudzież przedmiotowego traktowania kobiet, a zdrowego, wysportowanego i pięknego ciała, a co się z tym wiąże - zdrowego, wysportowanego i pięknego życia. W podobnych sesjach wystąpiło wielu światowej sławy sportowców - obydwu płci i nigdy nie było afery. Jak Domachowska rozebrała się dla Playboya to jakoś to wydarzenie nie wzbudziło sensacji. Pamiętam też - było kiedyś takie zdjęcie, jak Bąkiewicz stał nagusieńki zasłaniając swoje klejnoty rodzinne piłką do siatkówki. I znów - wielkiego halo nie było. Oczywiście oni zapewne nie deklarowali publicznie swego przywiązania do katolickich wartości ani nie brali udziału w akcji "Nie wstydzę się Jezusa". I tutaj wchodzimy na niebezpieczne tereny przynależności do kościoła. Okazuje się bowiem, że jak się jest osobą znaną (zwłaszcza dziewczyną), to ze swoja wiarą i praktykowaniem nie ma się co obnosić, bo potem wszystko, co się robi może zostać wykorzystane przeciwko i rozdmuchane do niewyobrażalnych rozmiarów. Jako katoliczka nie mogę zgodzić się jednak z tym, że gdy raz zadeklaruję swoją wiarę mam żyć tak, jak życzą sobie tego ultra katolickie środowiska. Nie. Bo to godzi w moje podstawowe prawo - prawo do wolności. I jako wolny człowiek i świadomy katolik wiem, że osoby narzucające własny światopogląd, zamknięte na rozmowę (mam na myśli spokojny merytoryczny DIALOG, a nie imputowanie czegoś za wszelką cenę) oraz fanatycznie praktykujące nie mają monopolu na prawdę. Bo póki co wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. 

Wracając ad rem - skoro pokazanie ciała w kontekście sportu a nie erotyki (bo według mnie tak trzeba zakwalifikować sesję AR) jest złe (jak twierdzą co poniektórzy), to równie złe jest pokazywanie nagiego ciała w książkach do anatomii. Już nie mówiąc o tych roznegliżowanych cherubinkach uchwyconych w locie w tej i owej świątyni Bożej na freskach czy innych malowidłach. Dlaczego, dlaczego wielu katolików ma skłonność do popadania w paranoję? Dlaczego skłaniają nie-katolików do myślenia, że każdy kto chodzi do kościoła, musi mieć nierówno pod sufitem? Dlaczego ludzkie ciało, a zwłaszcza ciało kobiece jest wciąż wrzucane do worka z napisem tabu? Dlaczego w mawia się fajnej dziewczynie, że kiedyś będzie czuła wstyd przed mężem albo dziećmi dlatego, że na zdjęciu pokazała tyle, co można normalnie oglądać na plaży? Inna sprawa, że po cholerę dziennikarze proszą o wypowiedź w tej kwestii polityków i księży? Chyba tylko po to, żeby jak zwykle odwrócić uwagę od spraw rzeczywiście istotnych.

Na koniec chciałabym tylko jeszcze zadeklarować, że ja też nie wstydzę się Jezusa. Za to niestety coraz częściej muszę się wstydzić za tych, którzy tworzą jedynie słuszny i "nieomylny" kościół katolicki. Korzystając z okazji chciałabym im poradzić, aby od czasu do czasu zastanowili się, czy przypadkiem Jezus nie musi się wstydzić ich. Oraz by może trochę więcej czasu poświęcali na to co Jezus mówi - w Ewangelii oraz przez swojego niezwykle mądrego Franciszka. Bo jakoś słowa papieża o tym, że (parafrazując) chętnie widziałby księży przesiadających się z Lexusów na rowery przeszły bez echa. Amen. 

 

Re

Zakładki:
* Kapelutki - BLOG ROKU 2011 *
100 rzeczy TO DO BEFORE DEATH and DISHONOR
AAA W RAZIE POTRZEBY KONTAKTU
Introduction, czyli...
Jolanta czytuje:
Kapelutki wspólnym okiem zaglądają:
Regina podgląda:
PustaMiska - akcja charytatywna


Hej, jesteśmy na Facebooku:

Jolanta z Chudowa

BBC Radio
Fajnie mówią "Agnijeska Ratłanska"

*UWAGA! ACHTUNG! ATTENTION!*
Jakby co, piszta tu:
kapelutki[maupa]gazeta.pl