Powstaje, kiedy królowe ściągają korony i zakładają ordynarne kapelutki. W razie wątpliwości - ten blog piszą DWIE osoby: Regina i Jolanta.
środa, 30 września 2009

Jezu, I mean what is this? jak sie pisze w tym nowym blogu?? bloxie..

ni e moge zalesc "pisz bloga" . what is this? whats the point??

własnie pije estonskie piwo z moim wspolspaczem i jego kumplem. no, w takim stanie wsztytsko wydaje sie inne:)

jestem tu juz 2 tygodnie i nic nie napisałam. wiem, shame on me. ale napisze. kiedys. jutro. na razie mam problem z pisaniem, mysleniem po polsku.

tylko musze wrocic do stanu swiadomosci.

estonskie najlepsze piwo jest jak polskie tyskie, sredniej jakosci wino jest jak sofia za 10 zł. nie ma sie czym ekscytowac.

jest zimno, nad tallinem cały czas wiszą czarne chmury, czesto pada, jest zimno i pizdzi wiatr.

ale ucze sie finskiego.

musze na razie przeprowadzic maly czat z polską:) i wroce noca, albo nad ranem.:)

i oczywiscie: zazdroszcze Reginie:))

JOL

 

dobra. dobra

daje jakies zdjecia. tylko nie mowicie, ze taki wielki fotograf (o, to mozecie mowic:))) a nie popisalam sie fotoszopem, bo naparwde nie mam na to siły:)

Wybaczcie, ze tyle ich bedzie, ale nieczesto sie zdarza ze mam ochote wklejac foty, mam czas, mam internet i jestem po kilku piwach. wiec nastepny moj wpis bedzie pewnie za 4 miesiące. a tymczasem zobaczcie to. i pomyslcie, jak miło musi być teraz Reginie, bo ma ciepło i doświadcza słonca.:)

Tu macie overview

estonia, tallin (fot. jola z chudowa, kapelutki)

Tu stare miasto

estonia, tallin (fot. jola z chudowa, kapelutki)

estonia, tallin (fot. jola z chudowa, kapelutki)

Trzy babcie żebrzące przed kościołem ortodoksyjnym.

 

A tu jakieś połączenie starego i nowego

estonia, tallin (fot. jola z chudowa, kapelutki)

 

estonia, tallin (fot. jola z chudowa, kapelutki)

Tu nie targ, nie suk:), ale jakaś jedna Pani sprzedająca skarpetki z włosia psa:)

estonia, tallin (fot. jola z chudowa, kapelutki)

Tu port. the bigest in baltics. a tak naprawde wielki zniszczony opuszczony komunistyczny moloch

estonia, tallin (fot. jola z chudowa, kapelutki)

estonia, tallin (fot. jola z chudowa, kapelutki)

co wam przypomina? azteckie swiatynie?  mi tez:)

estonia, tallin (fot. jola z chudowa, kapelutki)

Taj Mahal? (jak to sie pisze?) nie:) to port w tallinie

estonia, tallin (fot. jola z chudowa, kapelutki)

a tu jakieś nowe coś, hotel wielki tallin, czy whatever

estonia, tallin (fot. jola z chudowa, kapelutki)

wyglada jak nowy jork? troche, ale jak spiewa david bowie: "this is not america, oh no":)

estonia, tallin (fot. jola z chudowa, kapelutki)

ulice szerokie jak w moskwie

estonia, tallin (fot. jola z chudowa, kapelutki)

a teraz bedzie seria zdjec, azeby wam obrzydzic:)

to było własnie jedno ze zdjec ze serii thriller

teraz bedzie horror

estonia, tallin (fot. jola z chudowa, kapelutki)

estonia, tallin (fot. jola z chudowa, kapelutki)

to JEST centrum miasta

estonia, tallin (fot. jola z chudowa, kapelutki)

estonia, tallin (fot. jola z chudowa, kapelutki)

jakby ktos nie przyuwazyl - ulica nazywa sie Odra, swojsko

estonia, tallin (fot. jola z chudowa, kapelutki)

dobra, tyle.

jeszcze jakis pozytywny akcent na koniec. moze jakies słonce. nieczesty to widok tutaj, ale jak sie poczeka, to mozna utrafic takie cuś.

estonia, tallin (fot. jola z chudowa, kapelutki)

tyla. ide spac, bo juz 2.30 u mnie.

jol.


Nie wiem jak wy, ale ja sie nie nudzę. Jestem na zajebistych wakacjach. Pewnie do niedzieli, bo wtedy startujemy z zajęciami.

Jestem tu kilka dni, a mam wrażenie, że od mojego przyjazdu minęły tygodnie. Czuję się to tak... normalnie -jest to zaskakujące nawet dla mnie samej.

Pogoda mnie nie zabija! Najmilsza niespodzianka ever! To chyba jednak moje klimaty. Opatulam się, bo wtedy słońce tak bardzo nie parzy, a w pomieszczeniach nie zamarzam od klimy - w tym szaleństwie jest metoda, serio!

Jedzenie mi bardzo smakuje - do Pol wróce dwa razy grubsza i przez drzwi będę musiała przechodzić bokiem.

Wszyscy tu są bardzi mili, a dziś był nawet Dzień Dowartościowania Reginy - słowiańska uroda zaczyna wzbudzać zainteresownie :) A wczoraj jedna muzułmanka na suku podarowała mi i K. perfumy tylko dlatego, że K. z nią chwile pokonwersowała.

Doha mnie kocha, a ja kocham Doha!


Re

 

I jeszcze kilka fot z cyklu Wieczór Na Suku:

 

 

 

 

 

Ps. Nigdy nie robiłam zdjęć (zwsze robiona zdjęcia mnie;)) więc przepraszam, że krzywo, ciemno i do ideału daleko. Może przez rok się podszkolę:)

 

 

niedziela, 27 września 2009

 

Witam Was, moja droga Kapelutkowa Publiczności!

Wszyscy w napięciu czekają na wieść, czy Airbus relacji Frankfurt-Doha spektakularnie wylądował... w wodzie. Otóż nie, kochani. Wylądował zupełnie nudno i normalnie na lotnisku. Cóż, zdarza się.

Oczywiście na pisanie czasu ni ma, ale że jutro test z języka, to jakże mogłabym się uczyć? Nie byłabym Reginą.

A zatem... W telegraficznym skrócie.

W samolocie namber łan, wraz z Panem P. ubzdryngoliliśmy się jednym piwem (jednym na łeba of kors). Towarzyszyły nam wesołe turbulencje.

W samolocie namber tu, ja i mój kompan zabombiliśmy przy odbieraniu kart pokładowych i wylądowaliśmy w dwóch róznych częściach samolotu - on obok mlaskającego przy jedzeniu Azjaty, a ja...

A ja nie miałam tyle szczęścia i tak: siedziałam z grubym anglofonem. Ale przynajmniej nie śmierdział, jak anglofon Jol z autobusu do Tallina. Za to zasnął z łokciem wywalonym na podłokietniku, w którym był pilot do mego tv - zapamiętajcie tę informację, bo będzie ona kluczowa dla dalszej części opowieści.

Po drugiej stronie przejścia siedział gruby, a jakże jakiś-tam-fon-nie-wiem-jaki i przez całe 5,5 godziny CHRAPAŁ!! Myślałam, że go zabije. Serio. Zwłaszczw wtedy, gdy po ciężkim boju z sobą udawało mi się zasnąć i zaraz budziło mnie jedno głośne chrapnięcie.

Teraz powinien w tej historii pojawić się kot, miauczący przez cały lot, ale nie musi. Płaczące dziecko w pełni go zastępiło.

Miałam ochotę się wysadzić. Cokolwiek to znaczy. Albo chociaż się od nich wszystkich odseparować, ale nie mogłam se filmu obejrzeć, ani zapodać muzy, bo pan mi łokciem blokował dostęp do pilota. Do Pilota blokowało mi dostęp 15 stewardes;)

Dzieje się dużo. A czasu jest mało. Ale jeśli tylko chcecie czytać, to Regina znajdzie dla Was czas:)

Odmachuję wszystkim, którzy do mnie machają - Re

 

 

piątek, 25 września 2009

 

Przed egzaminem, pewnie jak każdy, cierpię na "syndrom jednego dnia". Przed wyjazdem cierpię na "syndrom jednego tygodnia". Echh...

Walizkę przepakowałam już sto razy i ciągle za dużo. Wywaliłam nawet wszystkie buty, zostawiając tylko japonki i sandały. Zredukowałam liczbę ręczników do minimum. Że o ciuchach już nie wspomnę. Nie wzięłam prawie NIC. (oczywiście zrozumie mnie tylko damska część publiczności.)

Zabrałam za to całą wyprawkę, którą otrzymałam od Paki na imprze pożegnalnej. Najbardziej cieszy mnie zestaw "mała krawcowa" oraz motywy patriotyczne i lokalno-patriotyczne na suwenirach. Obiecuję, że lakier do paznokci się nie zmarnuje. A chusteczki higieniczne to oczywiście strzał w dziesiątkę.

W kraju zostawiam (o zgrozo - ja Wielki Oranizator!) spory chaos organizacyjny i całkiem dużo załatwień. Jak mówi poeat Nergal: "jeszcze dwieście kilo spraw." Moją prawą tudzież prawniczą ręką mianowałam Halszkę, która zaraz do mnie wpadnie na uroczyste przekazanie dokumentacji, upoważnień i choć czego.

No. Co zrobić. Lecę. Muszę. Chcę i nie chcę. (Przy okazji uświadomiłam sobie, że jestem najgorszym typem baby: i chce i boi się i chciałaby się nie bać i boi się chcieć). Chcę się wyspać.

Na koniec jeszcze tylko jedno pytanie: Czy leci z nami pilot?

 

Bądźcie zdrowi! Ave! - Regina

(W zasadzie powinnam napisać: "Avete!" czy jakoś tak. Ale czy ja zdawałam maturę z łaciny?;))

 

 

Spakowana? Gotowa? Bilet ma? Samopoczucie w porządku?

O rany, dzieje się.

 

tak swoją droga, co ludzi zmusza, żeby wyjeżdżać z domów na długie miesiące? Oprócz wojny, oczywiście. Ja wiem:)

JOL.

środa, 23 września 2009

 

O 19 zaczęła się moja dzika impra pożegnalna, a mnie na niej nie ma:)

Ale jak mam być, skoro o 19.39 pociąg, którym wracałam z Krk, wjechał na stację PKP w MM (Mym Mieście)?

Tak na marginesie - żaden pociąg, którym dziś jechałam nie stanął w płomieniach. Biorę to za dobry omen.

A jeszcze muszę się zrobić na (u)bóstwo.

Paznokcie już pomalowane.

Farba na włosy nałożona.

Myślę, że przed 22 się wygrzebię:)

A niech mają - niech zobaczą, jak to będzie beze mnie.

Poza tym chcę pobić rekord Pana Dziwnego, który kiedyś powiedział, że nawiedzi Apartament i spóźnił się 3 godziny, a ja i Halszka czekałyśmy na niego, jak na księdza. Było to owego dnia, kiedy Jakiś Pan na bulwarach wyznał mi, że mnie kocha oraz wręczył mi bukiet nagietków. I sobie poszedł.

 

Regina - piękna, jak kwiat róży...

.... po burzy....

 

 

wtorek, 22 września 2009

 

Ano odbyła się. Wczoraj. Coroczny rytuał. Nawet Wielki Brat zażartował, że my spotykamy się w pełnym składzie dwa razy do roku: w Wigilię i przy kopaniu ziemniaków.

 

Regina: Pasowałoby to dzisiaj skończyć...

Wielki Brat: Obiecuję ci Pawianie, że wykopiemy tą bulwę...

Regina: tę

Wielki Brat: bo... JAM Łasica!!

To niesamowite, że wciąż nas bawi Cartoon Network. Oraz oczywiście rzucanie się ziemniakami.

 

Brat: Coś mało tej bulwy w tym roku...

Wielki Brat: Bo jak Re miała Przetwórnię Ziemniaków w Komorze Transformatora, to trzeba było ich wykopać dwie przyczepy, ale teraz wyjeżdża, więc wystarczy jedna.

:)

 

Było całkiem... miło. I jadłam ziemniaki z ogniska. Pycha.

 

Za to dziś - koszmar. Nic tak człowieka nie wkurwi, jak wycieczka na uczelnię, do sekretariatu. Dzień stracony.

A, no i ostatnio chyba wytwarzam jakieś... napięcie.

Elektryczne. Czy coś.

Mam już na koncie współudział w spaleniu traktora (jakieś 3 tygodnie temu) - kiedyś wam opowiem. MOŻE. Uspokoję tylko, że nie schajcył się cały, a sama instalacja. A dziś zapalił się mój pociąg - także a jakże inastalacja - w jednym z wagonów. I była straż pożarna. I pociąg opóźniony. I nas odpinali, przepinali i jeździliśmy tam i nazad po peronie.

Boję się, że następna instalacja elektryczna, która zacznie dymić w mojej obecności będzie niestety integralną częścią samolotu, którym będę lecieć.

Ale o tym SZA!

 

Regina,  jak koń po łesternie

 

 

ok, ok.

moj nowy wspolokator najpierw powiedzial, ze there is no rules, a teraz przestawia moze aranzacje kuchenne i zabrania mi miec kolorowego kubeczka na szczotke do zebow. wtf ja sie pytam?

bez sensu tu. tesknie za królewskim apartamentem, mam ochote gotowac a nie mam garnkow. aha, no i dostałam sie na studia w polsce (hura) .. znowu, ale zeby mnie wpisac potrzeba do konca wrzesnia mojego dowodu, dowód moze mi poswiadczyc konsul, ale inkasuje za to 470 koron, ktorych jeszcze nie mam i nie wiem kiedy bede miec, wszystko do kitu troche.

 

aha i mam znowu problem z netem, wiec nie wiem, kiedy jakos logicznie cos napisze. na razie ide do pracy, gdzie mam 6minutowe przerwy, w których jedyne co robie to staram sie, azeby bardzo mnie krew nie zalala z wkurwienia, bo mam nowe ponczo i szkoda by bylo je stracic w taki nierozwazny sposob.

sobota, 19 września 2009

 

Umiłowani Bracia i Siostry w Kapelutkach!

 

Wielka Impreza Pożegnalna Reginy (w skrócie WIPR)

odbędzie się w najbliższą środę (23.09.09)

„w posesyi imć hrabiego Dziwnego

xęcia …..wieckiego, majętnego a umnego włodarza”.

 

W programie:

 

- chlanie na umór

- nieprzyzwoite obżarstwo

- tradycyjne żarty z Wenus B.

- coś tam coś tam

- choć co

- chujwi

- wyprawa na zamek

 

 

Imprezie, jak zawsze, towarzyszyć będzie Wielka Pompa:

 

 

 

http://www.e-rosa.pl/images/POMPA_ABISYNKA.jpg*

 

 

Będzie spektakularnie! Zapraszam!!!

 

 

Re

 

 

Ps. Impra odbywa się u Pana Dziwnego, bo:

1. Regina organizuje impry wszędzie, tylko nie u siebie;

2. w tym roku nie było jeszcze Dzikiej Impry u Pana Dziwnego (zwanej także Dziwną Imprą),   a tradycji musi stać się zadość.

 

 

* http://www.e-rosa.pl/images/POMPA_ABISYNKA.jpg

 

piątek, 18 września 2009

 

Tak, tak - Drogi Czytelniku - nabyłam. Moją pierwszą w życiu walizkę pańci srańci. Dobrałam ją pieczołowicie do koloru paznokci (czerwone) oraz torebki (granatowa) i mam. A ona ma kółka. Uroczo.

Do tej pory na bliższych odcinkach (miasto, w którym mieszkam - miasto, w którym mieszkałam i w drugą stronę) podróżowałam z torbą naramienną w kolorze bluu. A w dłuższe trasy zabierałam plecor turystyczny w kolorze red blek łajt i było git. Ale teraz jest czas zmian. I walizek na kółkach. I pakowania manatków.

 

Regina - pańcia srańcia, piesek królowej

czwartek, 17 września 2009

Pierwsza notka sTalina.

STalin jest brzydki jak noc nawet w dzień. I jego usta wcale nie są słodsze od malin (ta Szymborska to jakaś kłamczucha jest). Własnie jadę wprowadzić się do mojego nowego flat z nowym flatmate..

 

JOL

 

Jako że podobnie jak Jol (a także Hal i Wen), cierpię na kompulsywne sprawdzanie poczty, otwieram właśnie swą skrzynkę mejlową (poraz setny dzisiaj) i czytam, co do mnie napisał fejsbuk:

"Wenus Botticelliego wysłała Ci wiadomość:

(bez tematu)

hejka, właśnie na mafia wars wysłałam ci diamentowy pierścionek, mogłabyś tam wejść i mi go odesłać z powrotem? byłabym bardzo wdzięczna :)"

Zwariowała? Myśli, że teraz go oddam? Zresztą i tak nie mam fioletowego pojęcia, jak to zrobić:)

 

Re

 

 

Pisałam kiedyś, że nie lubię wakacji. Oooj, nie lubię! A najbardziej nie lubię w nich tego, że tak szybko się kończą. Więcej! Im dłużej trwają, tym szybciej się kończą. O co cho? Masakra.

Lubię jesień. Niezależnie od pogody.

Może być pięknie, kolorowo i słonecznie. Może być deszczowo, mglisto i szaro. Dziś właśnie tak jest - szaro i sennie, choć jeszcze teoretycznie nie-jesień. Lubię wrzesień.

Biorę parasol i idę karmić łabędzie. Bułką.

 

Re

 

środa, 16 września 2009

 

Nie mam czasu.

I jeszcze mnie boli.

Nie, nie-boli.

Napierdala.

 

Re

 

piątek, 11 września 2009

Ładnie śpiewają

 

Mutta Suomi on parempi :) Ei voi tehdä sille mitään.

Zobaczymy, co bedzie.

 

JOL. 

 
1 , 2
Zakładki:
* Kapelutki - BLOG ROKU 2011 *
100 rzeczy TO DO BEFORE DEATH and DISHONOR
AAA W RAZIE POTRZEBY KONTAKTU
Introduction, czyli...
Jolanta czytuje:
Kapelutki wspólnym okiem zaglądają:
Regina podgląda:
PustaMiska - akcja charytatywna


Hej, jesteśmy na Facebooku:

Jolanta z Chudowa

BBC Radio
Fajnie mówią "Agnijeska Ratłanska"

*UWAGA! ACHTUNG! ATTENTION!*
Jakby co, piszta tu:
kapelutki[maupa]gazeta.pl