Powstaje, kiedy królowe ściągają korony i zakładają ordynarne kapelutki. W razie wątpliwości - ten blog piszą DWIE osoby: Regina i Jolanta.

Wspólnica

niedziela, 13 marca 2016

 

Wszyscy wiedzą, że luty to dobry miesiąc i właśnie w lutym nasza kapelutkowa rodzina powiększyła się o Małą Wenus Boticelliego von Lumberjack. Po Mamie odziedziczyła bujny włos oraz urocze paciochy, po Tacie wdzięk i bezpretensjonalność. Przynajmniej tak nam się wydaje - na pierwszy rzut zdjęcia. Całej trójcy życzymy wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia! A Lumberjackowi przypominamy pradawną prawdę, że jak ojciec ma syna to pilnuje syna, a jak ma córkę to pilnuje całego osiedla. Tak że powodzenia, Lumberjacku! Nim się obejrzysz, kawalerka zacznie rzucać kamykami w okna i coś nam się wydaje, że ta strzelba, co to ganiasz z nią po lasach, znajdzie zastosowanie i w obejściu ;) 

Do rodziny kulawym krokiem (ze względu na chorą łapę) wszedł także Kwiatek - czworonogi przyjaciel Państwa Dziwnych. I tutaj wielkie ukłony w ich stronę, za to że zrezygnowali z pomysłu wydania kilku tysięcy na rasową maskotkę i wzięli największą bidę ze schroniska. Zasługa na niebo jak się patrzy.

Ale to nie wszystko. Za kilka miesięcy powitamy na świecie Małego Wielkiego Wizjonera, który póki co zerka na nas nieśmiało przez ultrasonograf. Tak że, proszę państwa, rośniemy w siłę. Jest nas coraz więcej, a jeszcze nie powiedzieliśmy ostatniego słowa! :)

 

Re

 

 

 

wtorek, 12 lutego 2013

 

Nie mam pojęcia dlaczego, ale dziś przy konsumpcji pierogów z kapustą zalała mnie fala wspomnień z wieczoru panieńskiego ówczesnej Panny Joli a obecnej Pani Jolanty. Śmiałam się do tych pierogów jakby to co najmniej były ruskie, pewnie przez to teraz kole mnie w żołądku. 

Jola obiecała, że Wam wszystko a nawet wszytsko ;) kiedyś szczegółowo opisze - z jej perspektywy. Ja pamiętam jak to scenariusz owego Wieczoru powstawał. Kilka tygodni bólów porodowych i... nic!  Razem z Halszką nie byłyśmy w stanie nic wymyślić. Aż w końcu dzień przed zdecydowałyśmy, że musimy iść do knajpy i się upić. Tak też zrobiłyśmy. Całkiem przypadkiem spotkałyśmy Qquasi, która chętnie włączyła się do pomocy. I tak - jeszcze przed zapadnięciem całkowitego zmroku zrodził się PLAN :) Plan Szalonego Wieczoru Panny Joli. Z króliczą norą i krakowskimi kwiaciarkami w tle :) Zakończony w klubie, który dziś już nie istnieje, gdyż jakiś czas później spektakularnie runęły w nim schody...

 

Re

wtorek, 03 lipca 2012

 

Niezielny poranek. Wszyscy śpią. Jolanta i Pan M. w swoim łożu małżeńskim na antresoli, Halszka na kanapie, Regina na balkonie... No co? Sama chciała. Noc pod gołym niebem, a w zasadzie jej poimprezowa resztka, była bardzo przyjemnym doświadczeniem. Regina przebudziła się i przeciągnęła jak kot w swoim worze. Było przed ósmą. Regina nie wiedziała jeszcze, że w mieszkaniu znajdują się dwa trupy - jeden na antresoli i jeden na kanapie...

Jolanta: Męęężuu, żyjesz?

Pan M.: Nie.

Regina: Halszka, a ty?

Halszka: Niestety. Wolałabym umrzeć.

Czyli, że całkowicie martwy trup był tylko jeden.

Jolanta i Regina doszły do wniosku, że podejmowanie jakichkolwiek prób reanimacji poszkodowanych jest działaniem co najmniej bezsensownym. Dlatego postanowiły w zamian zjeść śniadanie i napić się aromatycznej kawy. Trupy nadal spoczywały w pokoju.

Regina: Halszka, weź się w garść, przecież musimy wracać do domu.

Halszka: ...

Jolanta: Możemy ci jakoś pomóc?

Halszka: Możecie mnie dobić.

Prośba była kusząca, ale Regina akurat zostawiła oszczep w innej sukience. Trzy godziny później sytuacja nie ulegała poprawie. Pan M. nadal leżał martwy, a Halszka tylko od czasu do czasu wydawała z siebie nieartykułowane dźwięki konania.

Jolanta: Ludzie z AWF-u twierdzą, że jest jedna niezawodna metoda na kaca mordercę - angielskie śniadanie. Aha, i jeszcze - w chuj pijesz, w chuj jesz. Halszka?

Halszka: ...

Regina: Może chociaż napij się wody?

Halszka: ...

Regina: Coli?

Halszka: ....

Jolanta: To może chcesz jakiś owoc?

Halszka: Granat.

Kilkanaście minut później Jolanta i Regina doszły do wniosku, że najłatwiej i najtaniej będzie jednak Halszkę dobić.

 

:) Re

piątek, 13 stycznia 2012

Pisanie bloga to fajna sprawa, prawda? Pisanie bloga roku 2011 to jeszcze lepsza sprawa:) 

Bierzemy udział w ważnym dla nas konkursie: Blog Roku 2011.  Blog piszemy od trzech lat, wylałyśmy w nim wiele łez, potu, żali, ale chyba też nie brakowało humoru, dystansu, absurdu, żenującego bla-bla :) i wielu innych miłych motywów :)

Dlatego, jeśli lubicie, chcecie, macie czas i 1,23 zł do wydania na cel charytatywny, to wyślijce sms na Kapelutki, a będą dla Was pisać do końca świata i jeden dzień dłużej :) (o ile koniec świata będzie w 2012 roku:))

 

link jest tu: 

 

http://www.blogroku.pl/kategorie/kapelutki,gwma2,blog.html 

 

zasady są proste:

1. bierzecie telefon, smarkfon, ajfon czy inne cudo

2. piszecie sms o tresci A00812 na numer 7122

3. dajecie "wyślij", "send" czy cokolwiek, co tam oznacza czynnośc wysyłania

4. czujecie radość i dumę z dobrego uczynku

 

Pierwszy raz bierzemy udział w takim konkursie. Przyznajemy, że jest to ekscytujące:))

 

PS. Drogi blogasku, nawet jeśli nie uda Ci się zostać choćby jednym z trzydziestu blogów roku, dla nas jesteś i zawsze będziesz jedynym, niepowtarzalnym i najukochańszym blogaskiem na świecie. :*

 

 

 

 

piątek, 30 grudnia 2011

 

O kurka wodna! Cały dzień dziś myślę, co to za dzień i nic mi nie przychodzi do głowy oprócz rocznicy ślubu moich rodziców. A toż to przecież urodziny naszego blogaska!!!! Ma już trzy latka, czyli okres natrętnego zadawania pytania "a dlaczego?" Choć ja mam wrażenie, że u nas to on akurat trwa od początku - choć może w nieco zawoalowanej wersji "Leo, WHY?" :)

Wiem, że obiecywałam Wam, że kończę z pisaniem. Ale ostatnio, gdy fajczyłam w przerwach mojej niesatysfakcjonującej pracy uświadomiłam sobie, że jednak nie potrafię. Chyba dlatego, że to jedna z nielicznych rzeczy w życiu, która jako tako mi wychodzi. Oprócz włosów.

Kapelutki są jak pierwsza miłość - nie da się jej wyrzucić z serca, z pamięci, z życia. Nawet jeśli bardzo się chce. Ja chciałam. Już w październiku miałam przygotowany wpis zatytułowany "Ostatnie pożegnanie" ;) Ale teraz o to uroczyście wpis ten ląduje w koszu. Nie rzucim sieci skąd nasz blog! 

Tradycyjne otwieranie szampana i spektakularne odpalanie fajerwerków z okazji naszych urodzin przekładam jednak na jutro. Obiecuję, że będą wszędzie dobrze widoczne ;)) A gdy je zobaczycie, pomyślcie sobie nasze urodzinowe życzenie - żeby ten nowy rok był dla nas wszystkich lepszy niż poprzedni. Ament :)

 

Re

 

niedziela, 13 listopada 2011

 

Nie będziemy owijać w bawełnę ani tym bardziej silić się na błyskotliwość i poczucie humoru. Potrzebna jest kasa. Dużo kasy. Sami zobaczcie. 

 

Witam,

nazywam się Krystian Wasilewski, od urodzenia jestem osobą niepełnosprawną. Mam 30 lat i mimo choroby znalazłem drugą połowę i szczęśliwie się ożeniłem.. Jestem osobą bardzo aktywną zawodowo i społecznie. Prowadzę własną działalność gospodarczą, która jeszcze nie przynosi oczekiwanych dochodów. Od niedawna zapisałem się na rehabilitację, gdzie muszę sam dojeżdżać..

Poruszam się samodzielnie na wózku elektrycznym. Jednak czteroletni wózek odmawia już posłuszeństwa, gdy przejeżdżam przez ulicę potrafi zablokować się na środku jezdni i nie chce ruszyć..

Zwracam się z prośbą do Was o pomoc w zakupie nowego wózka. Ponieważ minęły cztery lata od zakupu wózka nie mogę ubiegać się o dofinansowanie z PFRON, które przysługuje raz na pięć lat.

Mailem, w załączniku mogę przesłać skan pisma potwierdzające znajomość mojej osoby, oraz korespondencję mailową z producentem wózka. Telefonicznie otrzymałem informację że po nowym roku ma być droższy o ok 10 000

Jeżeli możecie i chcecie mi Państwo pomóc w zakupie wózka, podaję nr konta bankowego Fundacji: 21 1090 1694 0000 0001 1008 2174 FUNDACJA POMÓŻ DOROSNĄĆ, Al. Kalin 30, 05-500 Piaseczno. Przy darowiznach wystarczy wpisać w tytule przelewu "na leczenie Krystiana Wasilewskiego".

Linki
trochę o mnie jest tu http://www.slawoslaw.e-blogi.pl/komentarze,87338.html 
moja strona http://krystian.dziubcom.pl/ 
wózek http://www.ottobock.pl/oferta/232.html
http://www.facebook.com/media/set/?set=a.267526216618478.57199.100000833064851&type=1&l=f2f83e232b

Pozdrawiam
Krystian Wasilewski 

 

Skąd nasze zaangażowanie w sprawę? „Druga połowa”, o której w swoim liście wspomina Krystian, to Ania – przyjaciółka Reginy od 20 lat. Znają się jak łyse konie, zjadły wspólnie beczkę soli, chodziły razem na tańce i na różańce, jednym słowem albo trzema: są jak siostry. Z kolei Krystiana i Jolantę łączy zawodowa współpraca. Realizują wspólnie projekty www, wymieniają się umiejętnościami. 

Krystian jest chory. Cierpi na dziecięce porażenie mózgowe, które mocno ogranicza jego fizyczność – ma niesprawne ręce, nogi, problemy z mówieniem. Jednak pod względem charakteru to prawdziwy fighter – nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. Wózek elektryczny jest niezbędny do tego, żeby mógł samodzielnie funkcjonować. Czyli tak naprawdę, żeby mógł żyć. I nieść światu swoją pozytywną energię, której może mu pozazdrościć niejeden całkowicie zdrowy i pełnosprawny człowiek. I wielu zazdrości.

Mamy świadomość, że podobnych akcji jest mnóstwo, bo mnóstwo jest dookoła potrzebujących ludzi. Jednak Krystian i Ania to osoby z naszego najbliższego otoczenia, dlatego ta konkretna sprawa ma dla nas tak duże znaczenie.  Chyba nie musimy dodawać, że liczy się każda kwota, w każdej walucie :)

Czasu jest niewiele. Jak pisze Krystian - w przyszłym roku wózek ma kosztować znacznie więcej. Do tej pory Krystianowi udało się zebrać kilkanaście tysięcy złotych. Jakieś 30 tys. wciąż jest potrzebne. 30 tys. - to dużo czy mało? Na tyle dużo, żeby młoda dwuosobowa rodzina nie mogła sobie pozwolić na jednorazowy wydatek tej wielkości, ale jednocześnie na tyle mało, żeby wspólnymi siłami udało się tyle zebrać. Krystianowi pomaga fundacja Pomóż Dorosnąć, oznacza to, że dokonane wpłaty można sobie odliczyć od podatku. Można także przekazać 1% podatku dochodowego (ale to od stycznia, więc na wózek już się nie przyda).

A wózek, jak mówi Krystian, to dla niego podstawa. Bez wózka nie jest w stanie normalnie funkcjonować. Nie będzie mógł dostać się na rehabilitację, która jest mu potrzebna, nie będzie mógł poruszać się po mieście, czy nawet po własnym domu. Krystian jest praktycznie uzależniony od wózka i to wózka bardzo dobrego, ponieważ jego ręce nie są na tyle sprawne, żeby poruszać kołami wózka, czy zaradzić coś kiedy koła się zablokują na chodniku, czy krawężniku. Krystian był już na jeździe próbnej na nowym wózku i był zachwycony. Wózek ma coś, czego nie ma jego stary środek lokomocji - amortyzatory. Jazda po polskich chodnikach bez amortyzatorów jest niezwykle uciążliwa i bywa bolesna. Wyobraźcie sobie jechanie polskich drogach samochodem bez amorów... Nie fajnie. Nie ma co się rozpisywać. Wiemy, że jest mu bardzo ciężko. Obie go znamy, obie go widziałyśmy, wiemy, jak bardzo ciężko jest Ance, która opiekuje się nim sama. Dlatego postanowiłyśmy napisać ten wpis, choć nie wszystkim może się podobać ta forma. Ale sprawa jest ważna. Zwracamy się szczególnie z prośbą do firm, wiadomo, że  większe firmy czasem przekazują pomoc na cele charytatywne. 

Ale jak pisałyśmy wyżej, każdy gest się liczy. W każdej walucie. 

 

Pomożecie?

 

Jol&Re

 

A tu parę foć:

Krystek z żoną. Dzień ślubu.

Krystek na nowym wózku czyli jazda próbna nową bryką :)) (na taki wózek zbieramy):

 

J&R

poniedziałek, 02 maja 2011

Wooho! Kapelutki znowu w TOP 1000 :) Dzięę-kuu-jee-myy!

Pozycja 930. czy 1. ... Co za różnica! :))) Ważne, że alleluja i do przodu!

kapelutki.blox.pl w top 1000

JOL.

Tagi: kapelutki
12:50, kapelutki , Wspólnica
Link Komentarze (6) »
środa, 09 lutego 2011

kapelutki malują

 

Jak w tytule. Malujemy studio Jolanty. Albo pokój Jolanty (zalezy co z tego wyjdzie). W każdym razie, malujemy razem, bo co dwa kapelutki to nie jeden.

 

Co do naszych pomocników przy pracy: ten duży po lewej to Wałkoń, a ten mały po prawej - Koniowałek.

Poznajcie się.

 

 

jol.

niedziela, 19 grudnia 2010

 

Drogie Dzieci, czy byłyście grzeczne w tym roku? Czy systematycznie każdego dnia czytałyście Kapelutki? Tak? To wspaniale! Mamy więc dla Was niespodziewaną niespodziankę!

Ekhe, ekhe… ¡Atención!

 

Jeśli czujesz się wiernym czytelnikiem naszego bloga, to nie wahaj się ani chwili i przyślij nam swój adres na kapelutki@gazeta.pl, a już wkrótce otrzymasz od nas w prezencie świątecznym…

wyjątkowe…

jedyne w swoim rodzaju…

niepowtarzalne…

 

kapelutkowe świąteczne wytwory!

 

 

TU DOKUMENTACJA TWORZENIA KAPELUTKÓW

 

Kapelutki w pracy

 

Kapelutki w pracy

 

Kapelutki w pracy

Kapelutki w pracy

 

Kapelutki w pracy

 

Kapelutki w pracy

 

Kapelutki w pracy

Kapelutki w pracy

Kapelutki w pracy

Kapelutki w pracy

Kapelutki w pracy

Włos łonowy kosmity w drinku Jolanty

Tu, jak się dobrze przyjrzeć, widać włos łonowy kosmity w drinku Jolanty.

Kapelutki w pracy

Kapelutki w pracy

 

Kapelutki w pracy

Kapelutki w pracy

Kapelutki w pracy

Kapelutki w pracy

Kapelutki w pracy

Z resztki ciasta zrobiłyśmy... penisa. W końcu to jest blog dla dorosłych.

Kapelutki w pracy

Teraz pieczenie. Pieczenie to sama przyjemność, jak mówią.

Kapelutki w pracy

Mieszanie farb, włosów kosmity, ropuszych oczu i jąder salamandry (teraz jest transeksualistą).

Kapelutki w pracy

Kapelutki w pracy

Kapelutki w pracy

Malowanie (niestety nie paznokci)

Kapelutki w pracy

Kapelutki w pracy

Kapelutki w pracy

Kapelutki w pracy

Kapelutki w pracy

Tadam! Świąteczne kapelutki gotowe:)

 

Nie każdy se może taki kapelutek w willi powiesić! Oj nie każdy. Bo nie każdy jest szybki i odważny. Tylko najszybsi i najodważniejsi będą se mogli powiesić w willi świąteczny kapelutek z limitowanej serii Made By Jola und Re.

Pamiętajcie - liczba tych rewelacyjnych, niepowtarzalnych kapelutków na choinkę jest ograniczona.

 

 

Joł joł joł, meeeeerikrismes! :))

 

JOL i Re

 

niedziela, 31 października 2010

 

Wszystkim zainteresowanym przypominam, że spotykamy się dziś tam i tam, o tej i o tej, by staropolskim pogańskim zwyczajem obejść dziady.

 

W programie:

 

- Nawiązanie kontaktu z duszami i pozyskanie ich przychylności.

- Karmienie głodnych dusz.

- Rozpalanie ognisk na rozstajach dróg, które oświetlą zabłąkanym duszom drogę do domu.

- Czytanie "Dziadów" Adama Mickiewicza z podziałem na role (każdy przynosi własny egzemplarz).

 

W kwestii autfitu mile widziane ponure dziady ponure (coby pozostać w konwencji).

Proszę także pamiętać, by zabrać ze sobą dziadoski nastrój.

 

Wielki Organizator - Regina Falangi

 

 

poniedziałek, 26 lipca 2010

 

 

W minioną sobotę odbył się Wieczór Panny Joli. I tyle wam powiem, resztę może sama zdradzi, o ile będzie chciała (czyt. o ile pamięta). Jeszcze tylko dodam, że mi się podobało (i nie mówię tak tylko dlatego, że współorganizowałam) i nawet prawie dostałam propozycję małżeństwa. Brzmiała ona mniej więcej tak: „Ożeniłbym się z tobą, gdybym już nie był żonaty”. Niestety w domyśle. Co za pech.

Do Apartamentu zaszłyśmy bladym świtem. Nigdy nie pomyślałabym, że będziemy kiedyś jeszcze w takim składzie stać przed drzwiami kamienicy i standardowym: „Weenuuuss, ruuuuchyyyy!” poganiać Wenus szukającą kluczy. (Można by stworzyć taką rzeźbę: Wenus Szukająca Kluczy.) Potem ja i Jola zjadłyśmy śniadanie z kurami, a Wenus i Halszka wypiły herbatę dla odmiany. Śmiechu było co niemiara;) W końcu o 6 zdecydowałyśmy, że może by tak pójść spać. Nasz pierwszy raz razem. To znaczy, pierwszy raz wszystkie w jednym pokoju. I wiecie do czego to doszło?? Doszło do tego, że ja i Wenus w naszym własnym żółtym pokoju wylądowałyśmy na podłodze!!

Nie wiem jakim cudem, ale obudziłyśmy się już o 9. Regina zrobiła kawę i jajecznicę po staremu i Królowe zjadły śniadanie, jak dawniej. Godzinę później popłakały się słuchając „Polowania na wielbłąda”.

Trzeba to jeszcze powtórzyć!

 

Re

 

wtorek, 13 lipca 2010
...Bo mówi, że jeszcze nie widziała:)

 

 

 

Re

 

środa, 07 lipca 2010

 

Niniejszym ogłaszam, że trzecia królowa z naszej Czwórcy Świetnej obroniła dziś (a w zasadzie to już wczoraj) tytuł magistra. Z przykrością donoszę, że to nie ja:(

Panie i Panowie, przed Wamiiiii Magisteeeer Halszkaaaa!!!

Miały być foty z tego jakże doniosłego wydarzenia, jednak Halszka nie pozwoliła mi zbliżyć się do niej z aparatem nawet na kilometr, a mój zoom aż tak dobry nie jest. Zatem musicie zadowolić się magisterskim zdjęciem zastępczym:

 

 

No i teraz Halszka się stresuje, bo zaczyna się dorosłe życie i trzeba szukać pracy i wynosić się z chaty oraz zakończyć cudowne próżniaczo-pasożytnicze życie u pana ojca za piecem i na garnuszku pani matki. I nie pomagają jej tłumaczenia, że ma jeszcze czas, iż gdyż dzięki drugiemu kierunkowi wyjeżdża na pół roku na Orgazmusa na Maltę, więc przed nią jeszcze kilka miesięcy błogiego luzu. Nie to co w moim przypadku:/ Gdy patrzę w przyszłość, widzę ciemność... Ale dorosłe życie chyba nie jest takie straszne, co?

W sumie nawet postresowałabym się razem z Halszką, ale na razie skupiam się na pielęgnowaniu stresu związanego z moją rychłą obroną, która już w następnym odcinku.

 

Re

 

 

środa, 23 czerwca 2010

Wpłynęłyśmy na suchego przestwór Facebooka. Chcecie być naszymi fanami? Albo chociaż znajomymi? Bo strasznie nam tam smutno :(

TU KLIKAĆ I SIĘ PRZYJAŹNIĆ

 

Tagi: Facebook
01:51, kapelutki , Wspólnica
Link Komentarze (14) »
piątek, 18 czerwca 2010

Zakładamy działalność. Koniec kropka ihuj.

 

JOL

 
1 , 2
Zakładki:
* Kapelutki - BLOG ROKU 2011 *
100 rzeczy TO DO BEFORE DEATH and DISHONOR
AAA W RAZIE POTRZEBY KONTAKTU
Introduction, czyli...
Jolanta czytuje:
Kapelutki wspólnym okiem zaglądają:
Regina podgląda:
PustaMiska - akcja charytatywna


Hej, jesteśmy na Facebooku:

Jolanta z Chudowa

BBC Radio
Fajnie mówią "Agnijeska Ratłanska"

*UWAGA! ACHTUNG! ATTENTION!*
Jakby co, piszta tu:
kapelutki[maupa]gazeta.pl