Powstaje, kiedy królowe ściągają korony i zakładają ordynarne kapelutki. W razie wątpliwości - ten blog piszą DWIE osoby: Regina i Jolanta.

PoGGawędki

wtorek, 10 czerwca 2014

 

Halszka bardzo chce wziąć udział w konkursie. Nagroda - wyjazd na Bali dla dwóch osób. Zadaniem jest uargumentowanie, dlaczego to właśnie ona powinna wygrać wycieczkę. Halszka postanowiła wybrnąć z sytuacji oznajmiając, że jak wymyślę dobry powód, to zabierze mnie jako osobę towarzyszącą.

 

Halszka: Jak tam idzie ci praca nad naszym wyjazdem na Bali?

Regina: No właśnie nie idzie. Nie znalazłam dotąd żadnego dobrego powodu, dla którego to właśnie my powinnyśmy pojechać.

Halszka: To znaczy, że to nie my powinnyśmy pojechać. Trochę szkoda. W sumie to już się nastawiłam :)

Regina: Ale może fakt, że mieszkamy w Białymstoku, mam chujowe prace za marną kasę, za to nie mamy mężów i życia osobistego (więc chociaż Bali nam się należy) wystarczy. Weźmy ich na litość.

Halszka: Jak nie wymyślisz nic lepszego to tak napiszemy. Choć pewnie znajdą się tacy, co są w gorszej sytuacji, bo mieszkają w Ostrołęce, w ogóle nie mają pracy, męża mają - ale bije, a dziecko ma białaczkę. I to im należy się ten wyjazd.

 

To może pomożecie? Może wy coś wymyślicie?

DLACZEGO TO HALSZKA I REGINA POWINNY WYGRAĆ WYCIECZKĘ NA BALI?? :)


www.bali-indonesia.com

 


 


wtorek, 18 marca 2014

 

 

Przed Paaaaństweeeeeeeeem...... HAAAALSZKAAAAA!!!!!!!!!!

 

"Przyszedł dziś do nas do kancelarii wyrok, w którym Sąd w imieniu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej z cała swoją powagą i z Orłem w koronie w nagłówku nakazuje pozwanemu zamontowanie sedesu w sposób zapobiegający się jego uginaniu...

Najlepsze jest to, że ja byłam na ogłoszeniu tego wyroku i zupełnie nie zauważyłam, jakie to było śmieszne, jak wszyscy stoimy podczas ogłoszenia, a Sąd o tym sedesie...

Ale to pewnie dlatego, że przez ponad rok wałkowaliśmy ten sedes...

Gówniana sprawa..."

 

Halszka, you made my day! :D

 

Re


poniedziałek, 12 sierpnia 2013

 

Rzecz dzieje się w niedzielę wieczorem. Regina, Es i Bebe (mama Es) robią grylla. W oczekiwaniu na ociekającą tłuszczem kiełbachę pieką chlebek z masłem czosnkowym.

Regina: Zamawiam piętkę!

Bebe: To tamtej lepiej powiedz.

Regina do Es: Zamawiam piętkę!

Es (ze spokojem): Dooooobrze. Będziesz mieć łysego męża!

Regina: A to nawet lepiej. Łysy - dużo testosteronu, znaczy się ogier!

Bebe (krztusząc się chlebkiem): A to od testosteronu one takie OGRY?!

 

:)

piątek, 11 stycznia 2013

 

Regina: I kupiłam jeszcze czapkę, ale idiotycznie w niej wyglądam. (Zakłada czapkę)

Halszka: No.

Regina: Mogłabyś też skłamać...

Halszka: To znaczy, powiem tak. Na ulicach Los Angeles wyglądałabyś dobrze, ale na ulicach naszego miasta - niestety nie.

 

Czyli że wyglądam tak źle, że aż ekstrawagancko ;)

sobota, 17 listopada 2012

 

Halszka: Pytanie z cyklu "Wyzwania współczesności. Internetowy savoir-vivre": wysłałam służbowego maila, żeby mi ktoś coś w nim uzupełnił, dostaje odpowiedz i jednocześnie wysyła mi się potwierdzenie przeczytania tej odpowiedzi. Mam tam chyba coś takiego w treści ustawione, ze dziękuję za wiadomość, postaram się jak najszybciej odpowiedzieć. I teraz pytanie- czy jak wysłało się to potwierdzenie, to ja muszę jeszcze odpisywać, że dziękuję za maila czy już nie?

Regina: Hmmm... Nie wiem, bo w sumie w tym potwierdzeniu sugerujesz, że postarasz się jak najszybciej odpowiedzieć, więc ten ktoś może jednak czekać na jakiegoś maila od ciebie. Wg mnie nie zaszkodziłoby wysłać jeszcze raz coś krótkiego, że dziękujesz i polecasz się na przyszłość :)

Halszka: No, tylko z drugiej strony, ktoś w miarę rozgarnięty kapnie się, że ta odpowiedz, to automat i że ja wcale tego nie napisałam. Ale zgadzam się- polecić się na przyszłość zawsze można.

Regina: No wiem, wiadomo że automat. Ale ktoś może się poczuć urażony, że mimo że ci pomógł potraktowałaś go... automatycznie :)

Halszka: Dla mnie to nie problem napisać tego maila, tylko: 1) nie chcę komuś spamować skrzynki, 2) nie chce żeby ktoś uznał, ze jestem-super-zajebiście-w-dupę-uprzejma. 

Regina: Ja tam wolę jak ktoś, z kim koresponduję (w sensie klient) jest w dupę uprzejmy niż np. odwrotnie.

Halszka: Wiem, że ty wolisz- ale byłabyś bardziej wiarygodna, gdybyś była wredną suką, a nie początkującą wredną suką :)

Regina: Każda wredna suka była kiedyś początkującą wredną suką ;)

Halszka: No wiadomo- ale można np. zacząć być początkującą wredną suką i zamiast dodatkowego maila z podziękowaniem, poprzestajesz na automatycznej odpowiedzi ;)

Regina: Good idea. Od tej pory będę niemiła dla klientów :) Masz rację, jestem zbyt miła dla obcych. Za bardzo się spoufalam. Ale to się zmieni.

Halszka: Poza tym, gdzieś słyszałam, że słowo "dziękuję" się degeneruje, w sensie jego wartość, przez jego ciągłe powtarzanie. I zgadzam się z tym, bo sama tak robię.

Regina: Wind of change!

Halszka: :)

Regina: Poza tym praktykantka już zdążyła mnie zdenerwować. Bo ona se wyobrażała, że co najmniej będzie za szefem blendę nosić, a ja tymczasem kazałam jej kleić magnesy na zakładkach do książek. Kręciła nosem, więc powiedziałam, że może iść do domu. Kolejny egzamin z bycia wredną suką oblany. Powinnam była kazać kleić jej te magnesy bite osiem godzin, a na koniec jeszcze ochrzanić, że połowa jest źle zrobiona.

Halszka: Chyba bycie wredną suką nie leży w twojej naturze.

Regina: Nie no, trening czyni mistrza. Już przynajmniej mam refleksję - widzę swój błąd.

Halszka: Tzn. umówmy się - bycie wredna suką do obcych, bo do rodziny, to chyba ci całkiem nieźle wychodzi ;)

Regina: Uczyłam się od najlepszych :P

Halszka: Nie przeczę ;)

Regina: Dlatego trzeba trochę odwrócić proporcje. Ocieplić wizerunek w rodzinny kręgu, a dla obcych być wredną suką.

Halszka: Ja np. chyba nigdy nie bede dobrą wredną suką, ze względu na niską samoocenę i potrzebę, żeby wszyscy mnie lubili. Tzn. czasem mi to całkiem dobrze wychodzi, ale to tylko przebłyski. Ponadto trzeba mieć dużą wiedzę i pewność w tym, co się robi. Dziś poznałam prawdziwą wredną sukę - księgową. Tzn. nie że była dla mnie niemiła czy coś, ale jest pewna siebie. Tak, w byciu wredną suką najważniejsza jest pewność siebie.

Regina: Z drugiej strony, jak jesteś dla wszystkich miła i dobra, to ludzie przestają to doceniać. Uważają, że to jest twój obowiązek a nie dobra wola, że traktujesz ich dobrze.

Halszka: Powiem inaczej- jak jesteś miła, to kobiety pomyślą, że to twój obowiązek, a faceci, że z nimi flirtujesz ;)

Regina: Exactly! Zimna suka. Zimna suka. Zimna suka.

Halszka: Afirmujesz? :)

Regina: Tak jest! Wind of change!



poniedziałek, 17 września 2012

 

Pan Dziwny organizuje siatkówkę drogą sms-ową.

 

Pan Dziwny: Wszyscy zgodnie są za jutrem. Zatem o 17.00.

Regina (z fochem): Ja pewnie dojadę o 17.30 najwcześniej, gdyż do 16.00 pracuję, a jeszcze nie opanowałam sztuki teleportacji.

Pan Dziwny: Popracuj nad tym.

 

:)

(Przynajmniej mnie rozbawił w ten chujowy poniedziałek.)

piątek, 27 lipca 2012

 

Jedziemy do parku na karuzelę i watę cukrową. Es prowadzi, ja przeglądam się w bocznym lusterku. Nagle za naszymi plecami da się słyszeć coś w stylu: "AaaaaaaaaałeeeeuuuuuuŁoooEEEEE!!!!".

- Coiciu Regu, - przemówiła Es - czy mogłabyś okiełznać moje dziecko zanim przejadę tego sympatycznego pieszego?

- Jasne.

Wychyliłam głowę za fotel i zobaczyłam Emi, która siedziała sobie jak gdyby nigdy nic się nie stało, ze złożonymi rączkami i miną diabła-anioła, która wystraszyłaby z pewnością nawet dziecko Rosemary.

- Ciuciu Regu, a co ja robię?

- Bo ja wiem. Modlisz się? - zapytałam z nadzieją.

- Nie! - odrzekła zdecydowanie. - Nie moldę się!

- A kto się modli?

- Klecik.

- Krecik? Nie sądzę. Krecik jest Czechem, a Czesi to przeważnie ateiści.

Emi popatrzyła na mnie wielkimi oczami. Widać było, że twardo myśli. Na końcu zadała już tylko jedno pytanie:

- Taaaaaaak?

W tym momencie przysłuchująca się jak dotąd konwersacji Es wybuchnęła śmiechem.

- Dzięki rozmowom z tobą, ciociu Regu, moje dziecko będzie geniuszem! Już widzę te nagłówki w gazetach: "W wieku dwóch lat prowadziła rozmowy teologiczne ze swoją niezrównoważoną emocjonalnie przyszywaną ciotką".

- Nabijaj się dalej, proszę bardzo, ale wtedy może ci umknąć, że dziecko sobie siedzi i przetwarza i przede wszystkim się nie drze - czyli cel został osiągnięty! :)

 

 

Ciociu Regu

środa, 04 kwietnia 2012

 

Regina: Hej, przecież ty miałaś metamorfozę w poniedziałek! I jak? Powalasz?

Halszka: A Kopernik powalał?

Regina: O kurwa! :) Kiedy mogę zobaczyć tę katastrofę? :)

Halszka: Najlepiej nigdy :(

Regina: To będę o 19.

 

Cisza.

 

Regina: No chyba że nie mogę...

 

Cisza.

 

Regina: Ok, nie mogę... Nie mogę? :)

Halszka: Jak musisz, to możesz ;)

Regina: Obiecuję, że zrobię co w mojej mocy, żeby źle wyglądać :)

 

Tymczasem was opuszczam, gdyż jadę do Halszki nadstawić jej swój rękaw, żeby mogła się w niego wysmarkać :)

Adieu! 

 

piątek, 23 marca 2012

 

Regina: Aha, no i musiałam podać osobę, której jako jedynej lekarz będzie mógł udzielać informacji na temat mojego stanu zdrowia, więc podałam ciebie. Niestety musiałam też podać twój numer telefonu, na wypadek, gdy będę umierająca. Wiem, że nie jesteś zachwycona, ale inaczej nie mogliby się z tobą skontaktować.

Halszka (z grymasem): No dobra, niech będzie. 

Regina: Ale za to napiszę ci potrzebne pełnomocnictwa i w razie czego to ty będziesz mogła odłączyć mnie od respiratora.

Halszka: Oooo! Super!

:)

 

piątek, 30 grudnia 2011

 

Z cyklu PoGGawędki.

 

Halszka: Dobrą rzecz dziś przeczytałam w gazecie. Jest horoskop na 2012 i dla każdego znaku jest jakaś karta, która będzie mu towarzyszyć, np. kata fortuny... W moim przypadku to wisielec... Dobre, nie? :)

Regina: No :) 

Halszka: Oprócz tego piszą, że mogę mieć problem ze spłatą kredytu... :)

Regina: Haha, inflacja, kryzys, bankructwo...

Halszka: W miłości też nie będzie łatwo - będę mieć problemy z dogadaniem się z partnerem. Na szczęście mnie to nie dotyczy.

Regina: Nie, nie. To jest akurat dobry omen. Znaczy się, że znajdziesz partnera, bo jak inaczej mieć z nim problemy? :)

Halszka: Jeśli chodzi o zdrowie, to dużo zależy od mojego stosunku do ludzi. W sensie życzliwe lwy nie będą narzekać.

Regina: No to masz problem :)

Halszka: Ale nieżyczliwe czeka operacja... Czyli jednak szykować się pod nóż...

Regina: Teraz mój!

Halszka: Twoja karta przewodnia to umiarkowanie.

Regina: Pewnie piszą, że mam się nie obżerać. 

Halszka: Haha, dokładnie. Masz unikać słodyczy i środków przeciwbólowych.

Regina: Słodyczy - ok. Ale jak żyć bez ibupofenu???

Halszka: Zapisz się na jogę... Jeśli chodzi o pracę - to weź się do roboty :)

Regina: Ja pierdolę.

Halszka: Tylko nowe pomysły pozwolą ci utrzymać pracę.

Regina: Wymyślę nową technologię układania kartek w kalendarzach.

Halszka: Jest szansa, że nie zabraknie ci pieniędzy.

Regina: Nikła, ale jest ;)

Halszka: Choć to będzie zależało od twojego stosunku do pracy.

Regina: Czyli jednak szansy nie ma.

Halszka: W tym roku zrozumiesz zeszłoroczne błędy :) Teraz uczucia...

Regina: Dajesz.

Halszka: Nie jesteś pępkiem świata... Serio! Tak napisali! Przeproś ukochaną osobę, może ci wybaczy. Wolne ryby mają szansę na miłość, ale musisz porzucić pychę...

Regina: Oj tam, od razu porzucić :)

Halszka: Dobry horoskop, nie?

Regina: Zajebisty :)

 

Z tym optymistycznym akcentem życzymy Państwu do siego roku! :)))

 

 

 

wtorek, 20 grudnia 2011

 

Z cyklu PoGGawędki

 

Halszka: Co tam?

Regina: Pracuję po 10-12 godzin. I wylazły mi dwa zimna. I dałam dziś łapówkę konduktorowi.

Halszka: Wow, niezły wynik jak na drugi dzień tygodnia. A jak to się stało, że znalazłaś się w pociągu bez biletu?

Regina: Nie, nie. Mój szef kazał mi nadać przesyłkę konduktorską do Miasta B, a oni biorą przesyłki tylko do Miasta A. 

Halszka: Kurde, ale masz nowe doświadczenie.

Regina: No, musiałam użyć swojego uroku osobistego. Zresztą nie tylko ja. Pomógł mi...

Halszka: Kto?

Regina: Król Kazimierz Wielki :)

Halszka: Aaaaaa, no on czasem pomaga. W końcu zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną.

Regina: On i jego kumple są bardziej skuteczni od Świętych Pańskich ;)

 

 

 

piątek, 18 listopada 2011

 

Halszka: Minister Elżbieta Bienkowska studiowała orientalistykę, a nowy minister skarbu mówi po arabsku, więc generalnie radzę ci: startuj do polityki! :)

Regina: Na razie startuję na osiemnastkę do pobliskiej remizy :) I oczywiście nie mam się w co ubrać. Może mi coś zasugerujesz? Znasz moją garderobę. Ponoć teraz laski na takie imprezy ubierają się jak na studniówkę. Kiecki, te sprawy, boa, szpilki...

Halszka: No to co - legwany, krótka spódnica i każdy 18latek jest twój.

Regina: Kurde, właśnie nie mam odpowiednio krótkiej spódnicy :)

Halszka: Naciągnij pod szyję i będzie odpowiednio krótka.

 

Cóż, chyba tak zrobię :) Ale będzie IMPREZAAAA!!!! :))

 

Re

sobota, 17 września 2011

 

Sobota, godzina 9.00. Dom rodzinny Reginy. Kuchnia. Regina pije kawę. Obok Brat i Wielki Brat też piją kawę. Wchodzi Siostra, otwiera szafkę, wyciąga z niej ulubiony kubek Reginy i robi sobie w nim herbatę. Regina bierze głęboki oddech. Gdy już wydaje jej się, że puści mimochodem całe zdarzenie, zaskoczona słyszy własny poirytowany głos:

- Dlaczego wszyscy muszą pić z mojego kubka?! Jest tysiąc innych, a wszyscy właśnie z tego!

- O rany, znowu się czepiasz. Zupełnie tego nie rozumiem, ty tylko moje, twoje, moje, moje, moje... - żachnęła się Siostra. I od tej chwili obie jednocześnie poczęły wyrażać swoje zdanie, ignorując zupełnie, co mówi druga strona. Wtem... Wielki Brat rozłożył nad stołem swoje długaśne ręce i kaznodziejskim tonem powiedział:

- Nie zjadajmy się! Nie zjadajmy się! Dobrzeee? Bo nie zmartwychwstaniemy. Naprawdę!

Po czym nastąpiło dwie sekundy ciszy, po czym Regina i Brat rzucili razem:

- CO?

- No ten, "List do konumentów", to nie wiecie? - odparł nonszalancko Wielki Brat. Regina wybuchnęła śmiechem a Siostra, która z zawodu jest polonistką, wybałuszyła zszokowane oczy i z oburzeniem wrzasnęła:

- Do LUDOŻERCÓW!

Natomiast zdezorientowany Brat ponowił pytanie:

- Cooo?

- Ale z ciebie ignorant - nie tracąc pewności siebie odpowiedział Wielki Brat - podstawówka się kłania. Taki wiersz był. Ta, jak jej tam było... Szymborska! Czy ktoś...

A Siostra na to:

- Tak się składa, ze akurat Różewicz. 

:))

 

I proszę. Kolejny dowód na to, że spory wywoływane przeze mnie, są zawsze dobrą lekcją. Czasem języka polskiego :)

 

piątek, 16 września 2011

 

Regina: Oczywiście Siostra musiała mnie wkurwić. Nie dość, że mam wrażenie, że ona w ogóle nie chodzi do pracy, bo jak ja wychodzę to ona śpi, a jak wracam, to dla odmiany... śpi, to jeszcze każe mi myć gary. A mnie cały czas nie ma i w ciągu dnia brudzę jeden kubek i jeden talerz. Poza tym jestem po całym tygodniu wyjebana z energii totalnie. Jak kurwa siedziałam w domu, to nie dość, że gotowałam to jeszcze zmywałam, to nikt nie pamięta. Przyszłam godzinę temu, ledwo zjadłam obiad i zdążyłam usiąść, a ta do mnie, żebym gary myła!

Halszka: No to mi przykro. Ale co zrobisz. Nic nie zrobisz. Mogę ci tylko poradzić to, co mój szwagier poradził znajomym, którym szczury wchodziły przez kibel do mieszkania. Na pytanie, co zrobić, odpowiedział: "Pokochać!"

 

Halszka, uśmiechnij się. Jesteś na Kapelutkach! :))

piątek, 17 czerwca 2011

 

 

Kilka dni temu:

Brat: No nie wytrzymam! Łeb mi pęka już trzeci dzień!

Regina: Spoko, to trzydniówka. Jutro ci przejdzie.

Brat: A jak nie przejdzie i jutro też mnie będzie boleć?

Wielki Brat: To będzie czterodniówka.

 

Dziś:

Brat: No nie mogę! Dalej mnie ta głowa boli!

Regina: Hmm, najwyraźniej masz tygodniówkę.

Wielki Brat: Żeby tylko nie dostał miesiączki. 

 

;))

 
1 , 2 , 3
Zakładki:
* Kapelutki - BLOG ROKU 2011 *
100 rzeczy TO DO BEFORE DEATH and DISHONOR
AAA W RAZIE POTRZEBY KONTAKTU
Introduction, czyli...
Jolanta czytuje:
Kapelutki wspólnym okiem zaglądają:
Regina podgląda:
PustaMiska - akcja charytatywna


Hej, jesteśmy na Facebooku:

Jolanta z Chudowa

BBC Radio
Fajnie mówią "Agnijeska Ratłanska"

*UWAGA! ACHTUNG! ATTENTION!*
Jakby co, piszta tu:
kapelutki[maupa]gazeta.pl