Powstaje, kiedy królowe ściągają korony i zakładają ordynarne kapelutki. W razie wątpliwości - ten blog piszą DWIE osoby: Regina i Jolanta.

KSIĘGA GOŚCI

wtorek, 05 lutego 2013

 

Ostatnio całkiem nie-przez-przypadek uczestniczyłam w targach ślubnych. Niedaleko mojego stoiska i mojej "ambony", którą podpierałam, urzędowała pani makijażystka. Pani makijażystka wykonywała makijaże co poniektórym modelkom. Na pierwszy rzut przyszła przepiękna dziewczyna. Włos ciemny. Morskie oko. A rzęsy? Proszę Państwa, to były najdłuższe, najbardziej gęste i podkręcone naturalne rzęsy świata. A ich właścicielka? En face - Megan Fox. Z profilu Angelina Joli. Zgrabna. Wiotka. Proporcjonalna. ŚLICZNA.

Nie mogłam oderwać od niej wzroku. Co chyba szybko zauważyła, bo systematycznie co 15 sekund zerkała w mym kierunku, czy aby na pewno patrzę i podziwiam. Zależało jej tym bardziej, jako że byłam jej jedyną publicznością. Godziny poranne. Zblazowane pary planujące ślub na 2115 jeszcze nie zdążyły zjeść swego francuskiego śniadania i przybyć, by manifestować swoje znudzenie a la "Nie wiem. Nie wiem, czego chcę. Zaskocz mnie. I tak będę niezadowolona/y."

Nie pozostało mi nic innego, jak bezczelnie obserwować Megan Angelinę wzrokiem wyrażającym zazdrość, jednakże z lekką (fałszywą) nutką "Wcale nie robisz na mnie wrażenia." Szukałam w niej wad. Może trochę na siłę. A jednak, jak powiedział Pan: "Szukajcie, a znajdziecie" (Mt 7:7).

Uśmiechnęłam się z satysfakcją. Wręcz rozpromieniłam. 

Uśmiech. Normalnie dodaje ludziom uroku. Blasku. Chwały. A ona... ona uśmiechając się... wyglądała jak Niania McPhee!! 

Dla niezorientowanych załączam fotografię.

Triumfalnie otworzyłam tabliczkę czekolady i bezczelnie czekałam aż się uśmiechnie. W jednym momencie robiła się taka brzydka, że... aż miło było popatrzeć. Z każdym jej uśmiechem i z każda kolejną kostką czekolady poziom moich endorfin w organizmie wzrastał.

A na koniec, gdy makijaż był już gotowy i Megan Angelina McPhee mogła wreszcie zerknąć w lustro, zachowała się tak, jakby co najmniej otrzymała właśnie koronę  Miss Universe... Zaczęła machać rękami na wysokości swych wytuszowanych 5-centymetrowych rzęs, by pohamować łzy. Jednak wzruszenie wzięło górę. W końcu była TAKA PIĘKNA!

 

 

Regina Wredna Falangi

środa, 03 lutego 2010

 

 

Około 2 tygodnie temu Redakcja Kapelutków otrzymała pismo o następującej treści:

 

 

 


 

 

Białystok, dnia 22 stycznia 2010 r.

 

Kancelaria Adwokacka

Adwokat John Grisham

 

 

Szanowne Redaktorki strony „Kapelutki”

 

Zwracam się do Państwa jako pełnomocnik Pana Dziwnego w

następującej sprawie:

 

Otóż mój klient składa skargę na zamieszczoną na Państwa stronie

aplikację o nazwie „kurczak”, podając następujące krzywdy:

 

§ 1. przy każdorazowym wejściu na stronę www.kapelutki.blox.pl celem poczytania tamtejszych wypocin, ów kurczak z przeraźliwym piskiem jebie po uszach. Zważywszy na fakt, że mój klient najczęściej korzysta z Internetu ze słuchawkami na uszach, to wówczas ów pisk jest tym bardziej dotkliwy (innymi słowy: jebie bardziej)

§ 2. uprzedzając Państwa odpowiedź o tym, że „przecież kurczaka można wyciszyć”: jest to rozwiązanie o charakterze tymczasowym, bo przy każdym kolejnym wejściu na stronę kurczak ma już ściągnięty kaganiec i piszczy w niebogłosy. Jest tak dlatego, że mój klient, podobnie jak każda szanująca szybkość swojego komputera osoba, jest użytkownikiem tzw. cleanera czyli programu, który m.in. czyści historię przeglądarki internetowej i tym samym ściąga kaganiec kurczakowi (niestety, w programie nie ma opcji „Nie wymazuj ściszenia irytującego kurczaka”). Podejrzewam, że nie tylko mój klient korzysta z takiego programu, stąd zamieszczanie takiego pisku na Państwa stronie jest nieposzanowaniem uszu pewnej części użytkowników strony.

§ 3. kiedy mój klient cichaczem wchodzi na Państwa stronę podczas przebywania w tym samym pomieszczeniu innych osób, to wówczas osoby te również są straszone przeraźliwym piskiem (cytuję wypowiedź pani K.: „Jezu, co to było?!”). Taka sytuacja zmusza jednocześnie pokrzywdzonego do przyznawania się młodszemu rodzeństwu do czytania babskiego bloga, co stanowi dodatkową krzywdę.

W związku z powyższym wzywam Państwa do dania satysfakcji Panu Dziwnemu przez:

§ 1. zamknięcie japy tej piekielnej sztuce drobiu, najlepiej poprzez usunięcie jej i zastąpienie czymś przyjemniejszym (np. animowanym wizerunkiem męskich narządów płciowych),

§ 2. zamieszczenie na stronie www.kapelutki.blox.pl oświadczenia o treści: „Redakcja >Kapelutki< przepraszają Pana Dziwnego za umożliwienie ob. Kurczakowi prowadzenia wysoce irytującej działalności, która zjechała jego nerwy i błony bębenkowe”. Nadto proszę o zamieszczenie treści niniejszego listu w dowolnym miejscu. Propozycja załatwienia tej sprawy w ten sposób jest propozycją ugodową. W przypadku nie przyjęcia jej, nie będziemy czuć się nią zobowiązani przy formułowaniu sposobu dania satysfakcji Panu Dziwnemu w postępowaniu sądowym o ochronę godności osobistej, przy jednoczesnym ostentacyjnym nieczytaniu Państwa strony.

 

Łącząc wyrazy szacunku

pozostaję z poważaniem

John Grisham

 

 


 

 

Nasi prawnicy ustosunkują się do zażalenia w najbliższym czasie.

 

 

Pewnie za to, co za chwilę opublikuję, zostanę brutalnie zamordowana w ciemnej obsikanej bramie, ale trudno. Nie mogłam się powstrzymać:)

 

Tego wieczoru Regina po ciężkim dniu spędzonym na nicnierobieniu miała się położyć spać. Ale coś jej kazało sprawdzić jeszcze pocztę. A tam...

 

Hejka Regi!

Czy ty nie miałaś jakoś tak teraz urodzin? Chyba miałaś....

Zatem wszystkiego naj naj naj naj!!!!

No i wybacz za opóźnienie, jest mi wstyd (właśnie cała czerwona wbijam wzrok w ziemię ze wstydu nie mogąc spojrzeć ci w oczy i nerwowo kręcę nogą w kostce ;))

Co tam? Jak tam?

Ja w najbliższym czasie, w sensie że mam nadzieję, że już niedługo, zaczynam staż w muzeum rzemiosła w Pcimiu Dolnym. Zobaczymy co z tego wyjdzie. W każdym razie jak do nich poszłam, to się ucieszyli, że jestem po historii sztuki, bo bardzo kogoś takiego potrzebują. Aż miło było słuchać - potrzebny był ktoś po historii sztuki!!!! Nie do wiary!

A tak z innej beczki, to czy A. jest w ciąży? Widziałaś jej zdjęcia na nk?

W białej spódnicy brzuszek jest wyraźny, a pod zdjęcie z Sylwestra ktoś napisał, że miło popatrzyć na brzuszek!

Drugie dziecko? W tym wieku? To już przesada! ;)

Napisz co tam!

Pozdrawiam! Boska Wenus :)

 

Wstrząśnieta Regina odpisała co następuje...

 

Najdroższa Wenus!

Wydaje mi się, że po latach spędzonych w jednym mieszkaniu, ba! w jednym pokoju w tymże mieszkaniu, powinnaś pamiętać, że urodziny obchodzę w LUTYM!!! W styczniu świętuję Dzień Babci! Doprawdy, nie pojmuję, jak można mylić te dwie okoliczności. Po tylu latach wspólnego życia... A ja ci robiłam balowe fryzury, wysłuchiwałam o nieszczęściach, które cię dotknęły, mówiłam, że książka do hiszpańskiego pod fotelem, a okulary na lodówce. A teraz takie rozczarowanie… Mam nadzieję, że płonąc ze wstydu zapadasz się pod rozstępującą się pod twoimi stopami ziemię i piekło cię pochłania. Ament.

Przełykając z trudem rozgoryczenie związane z twoją… niepamięcią, gratuluję zdobycia wymarzonej pracy. Cieszę się twoim szczęściem. Muzeum rzemiosła w Pcimiu Dolnym to jest coś! I rzeczywiście to nie do wiary, że poszukują kogoś po historii sztuki! (Choć bardziej nie do wiary, że zapomniałaś, kiedy są moje urodziny.)

Sprawą z „innej beczki” niezmiernie mnie zaintrygowałaś i gdy tylko skończę kreślić mym łabędzim piórem te słowa do ciebie, moja droga, niezwłocznie wszystko zbadam od faktów strony i dam ci znać czym prędzej. Jeśli twoje podejrzenia są słuszne, to całkowicie się z tobą zgadzam – to już przesada! My nawet mężów nie mamy.

A u mnie cóż… jak zwykle przejebane.

Bądź zdrowa! Ave! Regina


I jak tu nie kochać takiej Wenus??:))

 

piątek, 13 listopada 2009

 

"Wybrałam ten dzień na napisanie maila do Ciebie, by z okazji 11

Listopada przesłać Ci odrobinę polskiego klimatu z domieszką

patriotyzmu.

Tak więc moja Kochana! U nas za oknami szaruga, pada deszcz i jest

dość chłodno.. Najprościej mówiąc, PO PROSTU PIŹDZI i nic, tylko

siedzieć w knajpie i sączyć piwo - lub jeszcze lepiej nie wychodzić

spod kołdry i wspomagać endorfiny wynalazkiem w postaci

grzanego wina:) (...) Na ścianach budynków i nad oknami

powiewają nasze piękne biało-czerwone flagi (nie mylić z flagą

Indonezji, która jakże podobna w swych kolorach do tej naszej, może

zwieść nawet najgorliwszego patriotę na emigracji!). Tak więc

powiewają te nasze flagi, ale powiewają coraz słabiej, bo mokre od

deszczu są zbyt ciężkie, by dumnie dyndać na wietrze.. Sklepy

pozamykane, większość mieszkańców Lublina cieszy się z niepodległości

w zaciszu swych domów, chodnikami spacerują zadumani harcerze...

 

Noo i to by było chyba na tyle, jeśli chodzi o aurę 11 Listopada. Opis

minimalnie podrasowany, ale tak chciałam, żebyś poczuła ojczysty

klimat! :)"

 

Poczułam.

Wszystko, co kocham zostało w Polsce...

(Mam oczywiście na myśli alkohol, szarugę i jesienną deprechę)

 

Re

 

 

środa, 07 stycznia 2009

Kurrrwa! Na co nam kurwa ten jebany piec? Mamy kurwa litr wódki kurrrrwa, nie...



Dzisiejszy wpis publikujemy na specjalne życzenie Eli z Piły, która wysłała do naszej redakcji piękny list z prośbą o wprowadzenie kilku zmian na blogu.
Poniżej cytujemy fragmenty listu, który tak bardzo nas wzruszył:


"Drogie Kapelutki. Czytam Wasz blog niemal od początku jego istnienia. Zawsze mocno przeżywam wszystkie perypetie jego bohaterów. Uważam, że jesteście naprawdę fantastyczne. Czasem nawet pierwsze co robię, kiedy wstaję rano, to sprawdzam, czy nie pojawił się nowy wpis z przygodami Jolanty i Reginy. Tak bardzo Was lubię.
Mam do Was jednak wielką prośbę. Otóż, byłabym wdzięczna, gdybyście od czasu do czasu pisały krócej, bardziej trzymały się tematu i używały większej ilości niecenzuralnych wyrazów. Wasz blog jest cudowny, jednak czasem czuję, że brakuje mi w nim tych elementów i strasznie mnie to wpierdala. Mam nadzieję, że nie będzie to dużym problemem.

Dziękuję jeszcze raz za wszystkie wspaniałe chwile, jakie dzięki Wam przeżyłam. Pozdrawiam i przesyłam buziaczki! Ela z Piły

 

Odpowiedź redakcji:

Droga Elu. Dziękujemy za miłe słowa. Specjalnie dla Ciebie i Twojej rodziny opracowałyśmy krótki i rzeczowy wpis charakteryzujący się dużą częstotliwością występowania wulgaryzmów. Mamy nadzieję, że będziesz nas czytać dalej i polecać znajomym na osiedlu.
Twoje Kapelutki.

J.

Zakładki:
* Kapelutki - BLOG ROKU 2011 *
100 rzeczy TO DO BEFORE DEATH and DISHONOR
AAA W RAZIE POTRZEBY KONTAKTU
Introduction, czyli...
Jolanta czytuje:
Kapelutki wspólnym okiem zaglądają:
Regina podgląda:
PustaMiska - akcja charytatywna


Hej, jesteśmy na Facebooku:

Jolanta z Chudowa

BBC Radio
Fajnie mówią "Agnijeska Ratłanska"

*UWAGA! ACHTUNG! ATTENTION!*
Jakby co, piszta tu:
kapelutki[maupa]gazeta.pl