Powstaje, kiedy królowe ściągają korony i zakładają ordynarne kapelutki. W razie wątpliwości - ten blog piszą DWIE osoby: Regina i Jolanta.

O co cho?

sobota, 01 listopada 2014

 

Halszka: I co? Umówiłaś się w końcu z Wenus na jakieś picie ze zniczy?

Regina: W sumie to nie. A co? Piszesz się jednak?

Halszka: Nie. Chciałam tylko wiedzieć czy coś mnie omija. Jakby co było, to daj znać, żeby mi się zrobiło przykro.

 

Regina: Idziemy pić ze zniczy?

Wenus: Idziemy!

 

Halszka: Ale mi przykro...

 

A cała trójca rodzinna Państwa M. ma zapalenie oskrzeli, tak że będziemy pić ich zdrowie! :)

 

piątek, 16 maja 2014

 

I znów mija miesiąc od ostatniego wpisu na naszym blogu... Jak to szybko leci...

Dzieje się i nie dzieje jednocześnie. Weny w każdym razie brak. Być może czas Kapelutków naprawdę się już kończy...

 

A to chociaż problem na weekend. Z czego to? "Czas już! Czas!"? :D

 

 

Re

czwartek, 17 kwietnia 2014

Tu Jolanta. Właśnie rzuciłam pyracę. Oh yeah! 

JOL.

środa, 16 kwietnia 2014

 

Ależ tu wieje nudą. Co to się podziało, że nikt nic nie pisze? Zaraz Blox ochrzci Kapelutki uroczą reklamą kremu na hemoroidy, umiejscawiając ją w najbardziej widocznym miejscu...

Życie najpierw pędzi jak bolid, a potem niespodziewanie urywa nam koła na dohamowaniu i wywala z toru. Jedno i drugie nie sprzyja pisaniu. Albo znowuż przez bity tydzień nic KOMPLETNIE się nie dzieje. Ale co tam :) Zagrożenie zawalenia nas bloxową reklamą zawsze działa mobilizująco :) Biorę pronto i ściereczkę - urosła nam tutaj gruba warstwa kurzu.

Tu Regina. U mnie ok. Mogłoby by lepiej - wiadomix, ale nie narzekam. Przynajmniej nie jakoś bardzo. Ciągle szukam swego miejsca na ziemi. I lepszej pracy. I męża. I mam wahania nastroju. I stany lękowe. I migrenę. Czasem niespodziewane napady żarłoczności. A czasem zupełnie spodziewane. Trochę chudnę. Potem tyję. Od czasu do czasu płaczę w poduszkę. Nadal nie rzuciłam palenia...

Czyli w sumie wszystko po staremu ;) Tęsknicie troszkę? ;)

 

 

 

sobota, 18 stycznia 2014

 

18 stycznia jest 18. dniem w kalendarzu gregoriańskim. Do końca roku pozostało 347 dni. Słońce wzeszło o godzinie 7:35, zajdzie o 15.56. Dzień trwa 8 godzin i 21 minut i jest krótszy od najdłuższego dnia w roku o 8 godzin i 25 minut oraz dłuższy od najkrótszego o 39 minut. Słońce znajduje się w znaku Koziorożca. Księżyca ubywa. 

Imieniny obchodzą: Ammonia, Ammoniusz, Atenogenes, Beatrycze, Bogumił, Krystyna, Liberata, Lubart, Małgorzata, Monika, Pryska, Regina, Sędziwoj, Wenerand, Woluzjan i Zuzanna.

 

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Jestem mamą od 12 dni. Nie wiem, czy czuję się mamą. Na pewno czuję, że jego widok napawa mnie radością i, że nie zamieniłabym go na żadne skarby świata. Ależ ta natura jest przebiegła! Wystarczy, że w twoim życiu pojawi się mały uroczy człowiek i od razu tracisz wszelkie roszczenia wobec świata. Niczego ci nie potrzeba. Może poza masażem pleców i 12 godzinną drzemką :) Poza tym nic. 

 

(nigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem)

 

Jol. 

środa, 17 października 2012

 

Doskonałe!

 

Re :)

poniedziałek, 15 października 2012

 

Rano, jak co dzień (niczym Bridget Jones) stanęłam na wadze i z niedowierzaniem stwierdziłam, że wskazówka wskazuje nie inaczej, jak 52 kilo... Miła poniedziałkowa niespodzianka... To sobie pozwalam od rana. Pudełko ptasiego mleczka i trzy niebiańsko miękkie pączki z wyjątkowo aksamitnym nadzieniem różanym - oto bilans dnia, jak dotąd. Nie mam pojęcia skąd ostatnio mam taką chcicę na słodkie? Może podświadomie rzucam papierochy? Ewidentnie palę coraz mniej i jeszcze bardziej ewidentnie - jem coraz więcej. Póki nie tyję jest git, ale chcąc nie chcąc nasuwa się upierdliwie pytanie: jak długo to jeszcze potrwa? Póki co - chwilo trwaj! Chwilo jesteś piękna!

Z innego kapelutka.

Oglądaliście wczoraj skok Baumgartnera? To niepojęte, że ktoś inwestuje taką kasę, by jeden nie do końca chyba zrównoważony koleś mógł se skoczyć z wysokości 40 km nad ziemią. A najśmieszniejsze jest to, że przez ponad dwie godziny cały świat wstrzymuje oddech i modli się, żeby temu waryyyjatowi nic się nie stało.

Poza tym, cóż... Cisza przed burzą. Tak coś czuję.

 

Re

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

 

Wenus pisze:

 

Od rana wmawiam sobie, że jak nowy tydzień, to musi być lepiej!
Mój bilans z poprzedniego tygodnia:
 
niedziela
- zostawiam telefon  w Krakowie (odzyskuję go dopiero w czwartek)
 
poniedziałek
- zepsuł mi się terminal do płatności kartą w pracy
 
wtorek
- mój laptop ląduje w serwisie
 
środa
- drukarka przestaje działać
 
czwartek
- łamię paznokcia - odrywa mi się płytka paznokcia przyrośnięta o palca, wygląda to obrzydliwie
 
piątek
- rozlewa mi się w walizce szampon, przecieka przez kosmetyczkę i zalewa ubrania pod nią, zostawiając plamy na nowej wypasionej koszuli Lumberjacka na weselną serię
 
sobota
- rozwala mi się zamek w spodniach
- gdy idziemy z Lumberjackiem pojeździć na koniach okazuje się, że 5 minut wcześniej uciekło na sąsiednie wzgórze całe stado - 30 koni - więc nie ma na czym jeździć
- w zamian za konie wybieramy się na przejażdżkę rowerową, wracamy po 15 minutach, bo przednie koło nie trzyma powietrza i robi się kapeć
 
niedziela
- odpada mi podeszwa w butach
- siada mi akumulator w samochodzie - tata Lumberjacka musiał mi na ratunek z innym akumulatorem przyjeżdżać (a byłam 90 km od domu)
- dla rozładowania nerwów wybieram się na rower - tym razem sama, bo mamy tylko jeden sprawny - wracam przemoczona do suchej nitki
 
Będzie już tylko lepiej, prawda?

 


NO NIE WIEM... :) Re

czwartek, 23 sierpnia 2012

Ponieważ nie za bardzo mam o czym pisać... albo inaczej... nie za bardzo mam o czym pisać poza jednym tematem, który może niekoniecznie pasuje do tegoż własnie bloga, potrzebuję przeprowadzić krótką ankietę. Ankieta ta odpowie mi na pytanie czy pisać, czy zamilknąć na czas jakiś, może nawet dłuższy, no tak... powiedzmy... z 24 lata.

Pytanie ankietowe brzmi (odpowiedzi można udzielać w komentarzach podając wybraną opcję):

Czy jeden z Kapelutków może przez jakiś czas być ... no taki pękaty...jakby to powiedzieć... no powiedzmy... brzuchaty? Taki trochę jak ten...

 

... albo może nawet trochę bardziej?

 

Odpowiedzi:

a) tak! hurra! ale fajnie!

b) pani chyba żartuje!

c) protestuję i stanowczo mówię stanowcze nie

d) nie rozumiem... :/

e) kiedy wszystkie inne strony w internecie poza YouTube i Kapelutkami będą zablokowane, a ja już obejrzę wszystkie dostępne na tubie odcinki Pamiętników z Wakacji (dwa razy), ostatecznie mogę poczytać u Was o tym...

d) nie widzę przeciwwskazań 

e) ale o so cho?

 

Odpowiedzi, jak już mówiłam, można udzielać poniżej... nie pod stołem, tylko poniżej wpisu, w komentarzach...

JOL.

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

I taaaak...  Co by tu jeszcze.... Eeech życie.... Znacie jakieś inne funkcje fatyczne, bo te coś nie działają. 

Nic się nie dzieje. Ptaki kwitną, drzewa ćwierkają, pracujmy, nie pijemy, nie piszemy. Nuda.

U mnie po nowemu - antresola stoi, mieszkanie nie sprzedane, podwyżki nie dostałam ale firmę chcę rebrandingować (mądre słowo), nie mam psa ale mam kolejne buty, nie mam doła ale też nie mam weny, nadużywam kawy i zwrotu "że tak powiem", zaliczyłam pierwszą spektakularną porażkę we własnej firmie ale też zarobiłam coś ponad moją dotychczasową normę. Tyle. Nuda.

Nie ma co pisać. Przydałaby się jakaś zmiana, co? Może jakiś wypad na Islandię na 6 miesięcy?

 

Jol. 

sobota, 14 kwietnia 2012

Coś czuję, że czas na sunshine reggae imprezę...

 

 

Nie sądzicie? *

JOL.

 

* Nie sądźcie a nie będziecie sądzeni.

wtorek, 04 października 2011

Co jest w nim takiego, że chce się go ciągle oglądać? (ja wiem, co to jest w przypadku mojego oglądania go, ale nie potrafię tego powiedzieć)

 

 

jol.

piątek, 30 września 2011

 

Przedmieście. Osiedle willowe. Dość ciemno. Regina i Es rolują ulicą. W oddali dostrzegają dwie postaci idące całą szerokością drogi. Obie - w jednej ręce browar, w drugiej... siatka z browarem.

 

Regina: To jak ich bierzemy? Z prawa? Z lewa? Przez środek?

Es: Z prawa może... Jakieś reklamówki-żulówki.

Regina: Zaraz pewnie się okaże, że to mój Grzesiu.

5 sekund później.

Reklamówki-żulówki: Siema dziewczyny!!

 

Zaiste był to Wielki Brat wraz ze swym kolegą Skinem :)

 

wtorek, 27 września 2011

Jest dobrze, jest źle, jest dobrze, jest źle. Jak mówi Niekryty Krytyk: Raz na wozie, raz ..uj ci w d.... Nie poddaje się. W obroty poszły najlepsze na świecie książki motywacyjne i staram się każdy dzień witać z miłością w sercu. Nawet, kiedy o 9 rano w moją szybkę puka gołąb pocztowy z wiadomością, po której jedyne co można zrobić to rozpocząć kilkugodzinny cykl umierania i zmartwychwstawania, co jak wiadomo, jest najgorszym, co może się zdarzyć. 

Ale jest dobrze, będzie dobrze. Muszę być tylko cholernie pracowita i piekielnie konsekwentna. Myśleć globalnie i działać lokalnie. I być tak nonkonformistyczna jak smutny pan z pokoju obok, który z uporem maniaka ostentacyjnie zapala fajkę po fajce w korytarzu tuż pod znakiem "zakaz palenia". Może on nie pali, tylko się zaciąga?

 

Tymczasem!

Jol.

 
1 , 2 , 3
Zakładki:
* Kapelutki - BLOG ROKU 2011 *
100 rzeczy TO DO BEFORE DEATH and DISHONOR
AAA W RAZIE POTRZEBY KONTAKTU
Introduction, czyli...
Jolanta czytuje:
Kapelutki wspólnym okiem zaglądają:
Regina podgląda:
PustaMiska - akcja charytatywna


Hej, jesteśmy na Facebooku:

Jolanta z Chudowa

BBC Radio
Fajnie mówią "Agnijeska Ratłanska"

*UWAGA! ACHTUNG! ATTENTION!*
Jakby co, piszta tu:
kapelutki[maupa]gazeta.pl